sobota, 21 stycznia 2012

Teatr jako metoda nauki języka

Kiedyś w internecie natrafiłem na ogłoszenie, w którym reklamowany był nietypowy kurs nauki języka francuskiego. Była to Scena Moliera, która działała w Poznaniu.
Pozwolę sobie zamieścić kilka informacji, bo pomysł wydaje się ciekawy (fragmenty ze strony Ezoteryczny Poznań):

  • Szkoła stosuje metodę, jaką jest nauczanie języka poprzez techniki teatralne. Cały tok nauczania polega na nauczeniu się i wystawienie u języku francuskim sztuki teatralnej.
  • Podczas przygotowań do wystawienia sztuki uczniowie uczą się gramatyki, słownictwa, fonetyki oraz rozwijają umiejętności aktorskie i improwizacyjne.
  • Celem szkoły jest nauczenia języka oraz szerzenie kultury francuskiej, a w szczególności jej części związanej z teatrem. Zwieńczeniem roku akademickiego jest wystawienie sztuki przed publicznością.
  • Uczniowie pracują w grupach 4 osobowych. Nauka w tak małej grupie daje bardzo duże możliwości rozwoju jednostkowego i grupowego sprawiając, że uczniowie bardzo dużo mówią i rozwijają tą najważniejszą kompetencję jaką jest komunikowanie się w języku obcym.
  • Zajęcia odbywają się w mini salce teatralno-dydaktycznej. Trwają 120 min. Połowa zajęć poświęcona jest pracy dydaktycznej, nauce słówek, gramatyki, fonetyki, a druga oparta jest na pracy nad sztuka teatralną, jej inscenizacji. Oczywiście przez całe zajęcia mówi się po francusku.

Nie chcę robić tu reklamy szkole. Bardziej interesuje mnie sama technika. Pamiętam, że kiedy zaczynałem studiować ukraiński, uczyliśmy się na pamięć wielu piosenek. Graliśmy też właśnie przedstawienia po ukraińsku. Nie były one bardzo długie, pozwalały za to dobrze osłuchać się z tekstem, tak że większość z nas umiało nie tylko swoje kwestie ale i teksty innych aktorów. Wiele linijek, sporo ciekawych wyrażeń pamiętam do dziś.

Ciekawą ideą byłoby stworzenie szkoły językowej opartej na tej metodzie. Można by wtedy wystawiać krótkie sztuki, skecze, piosenki w wielu językach. Ech... rozmarzyłem się :)

3 komentarze:

  1. Myślę, że nauka pamięciowa np. wierszy lub piosenek jest ciekawą metodą uzupełniającą, przy okazji której mamy kontakt z kulturą. Dobrym pomysłem jest np. nauczyć się na pamięć słów hymnu interesującego nas państwa, przy czym wzbogacając słownitwo, zapamiętując sformułowania itp., zarazem poznajemy element kutury, którego prędzej, czy później i tak powninniśmy się nauczyć. Jestem za!

    Natomiast pomysł z przedstawieniem wydaje mi się nieco marnowaniem energii. Ten kurs to zdecydowanie coś więcej niż kurs języka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, to coś więcej. Jeśli ktoś chce się skupić tylko na języku, to rzeczywiście będzie marnował sporo energii. Jeśli jednak forma zaciekawi, to czemu nie? :)

    Pamiętam, jak jedna moja wykładowczyni od hebrajskiego mówiła, że francuskiego nauczyła się przede wszystkim słuchając piosenek. I musiało jej się to porządnie w głowie zakotwiczyć, bo czasem zapominała się i zamiast po hebrajsku lub angielsku, zaczynała mówić po francusku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Naukę języka poprzez piosenki, jest mi bilska z tego powodu, że w dużej mierze jestem kinestetykiem. Uwielbiam uczyć się języka cąłym ciałem, takżę śpiewanie, słuchanie i tańczenie do piosenek nie jest mi obce :D. Kiedy byłam młodsza i uczyłam się hiszpańskiego, słuchałam Ricki'ego Martina, przy rosyjskim słuchałam i uczyłam się piosenek zasłyszanych na Русское Радио.
    Teraz przy nauce czeskiego, zapamiętuję teksty utworów Jaromira Nohavicy świetna sprawa.
    Pomysł jak dla mnie bomba. Oczywiście nie dla wszystkich, ale że mam za sobą udział w kole teatralnym oraz śpiewanie w chórze, to myślę, że to coś dla mnie. Niech ktoś wymyśli coś takiego z czeskim, a zapiszę się tam pierwsza.

    OdpowiedzUsuń