niedziela, 29 stycznia 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 16

Raija prosiła w komentarzu pod wpisem o postanowieniach o recenzję kursu z serii Szybki start od SuperMemo.

Prośba ta zostanie spełniona tylko częściowo. Dlaczego? Dlatego, że sam tylko częściowo z niej korzystam. Ale po kolei.





Na początek kilka danych od producenta.

Zawartość pakietu:
  • Podręcznik zawierający prezentację 40 praktycznych tematów, dialogi i teksty, słownictwo, wyrażenia oraz zestawy ćwiczeń,
  • Audiokurs w formacie MP3 na płycie CD-ROM,
  • Aplikacja do odsłuchiwania nagrań z książki na iPhone’a i smartfony z systemem Android.
Podręcznik
  • Treści w podręczniku ułożone są w 40 rozdziałach,
  • Każdy rozdział zawiera dialog lub tekst, słówka do zapamiętania, liczne ćwiczenia, objaśnienia, ciekawostki kulturowe oraz mapy myśli, umożliwiające graficzne podsumowanie nowych wiadomości,
  • Na końcu książki umieszczono tłumaczenia dialogów i tekstów na język polski, a także klucz do ćwiczeń i słowniczek polsko-szwedzki i szwedzko-polski,
  • Kurs prezentuje ok. 1500 podstawowych słów i wyrażeń oraz 400 zdań, niezbędnych w codziennej komunikacji na podstawowe tematy,
  • Przy każdym rozdziale wydrukowano kody obrazkowe, umożliwiające słuchanie nagrań tekstów z książki przy pomocy darmowej aplikacji na iPhone’a i smartfony wyposażone w system Android.
Audiokurs
  • Ponad 8 godzin nagrań w formacie MP3 wszystkich dialogów i tekstów z podręcznika,
  • Nauka i utrwalanie słówek, zdań i wyrażeń szwedzkich,
  • Nagrania wykonane przez lektorów szwedzkich.
GRATIS - uzupełniający kurs online
  • Darmowe 2 miesiące nauki z kursem zawierającym metodę SuperMemo „Szwedzki – Szybki start” na platformie supermemo.net, który treścią odpowiada podręcznikowi.


Teraz coś ode mnie

Ja do książki zajrzałem tylko na chwilę, nie będę się nią więc zajmować. Nie korzystałem też na razie z audiokursu. Zacząłem, może trochę nietypowo, od kursu online. Zawiera on mniej więcej to samo, co podręcznik.

Nauka za pomocą kursu online wygląda w ten sposób, iż prezentowany jest dialog (możemy go przeczytać, odsłuchać lub zobaczyć tłumaczenie [całych dialogów]), następnie są prezentowane zdania lub słowa, które mamy zapamiętać. Po prezentacji następują ćwiczenia (dopasować zdanie/słowo szwedzkie do polskich tłumaczeń) i zaczynają się powtórki.

Na ekranie pojawia nam się polskie słowo/zdanie, my zaś mamy sobie przypomnieć, jak to będzie po szwedzku. Nie mamy niczego wpisywać, możemy jedynie w myśli lub na kartce spróbować odtworzyć pisownię (która, swoją drogą, jest dziwaczna na samym początku :)). Potem widzimy i słyszymy poprawną odpowiedź. Zaznaczamy teraz, jak dobrze udało nam się zapamiętać - źle/w ogóle (czerwona buźka), prawie dobrze (żółta mordka), dobrze (zielona buźka). Od naszego wyboru zależy, kiedy dane pytanie pojawi się po raz kolejny. Widzimy więc, że nauka opiera się na krzywej zapominania (tu określanej jako metoda SuperMemo), wykorzystywanej w wielu programach (jak np. Anki).

Na stronie możemy sobie ustawić, ile nowego materiału ma być prezentowane każdego dnia. Jest tu jednak pewien problem, bo nieraz "jedna jednostka" to jedno słowo, a nieraz 6-7 zdań, nie warto więc ustawiać tu zbyt dużej wartości. Na szczęście też w każdym momencie nauki możemy zakończyć przedstawianie nowego materiału i przerzucić sobie resztę na dzień następny.

Czy taka nauka jest skuteczna? To chyba najważniejsze pytanie. Powiem jak to jest ze mną. Każdego dnia poświęcam nauce tym sposobem ok. 5-10 minut. To niedużo. Postępy jednak widzę. Kurs jest skonstruowany może trochę dziwnie, bo nieraz najpierw musimy się uczyć długich zdań, gramatycznie bardzo odmiennych od języka polskiego, a dopiero później tych słów pojedynczo. Na początku uznawałem to za wadę, teraz jednak sądzę, że to ułatwia naukę.

Nieraz zdarzają mi się dni, że zapomnę zrobić powtórki (każdego bowiem dnia zaczynamy od powtórek wyznaczonych przez program [ja mam ich teraz ok. 30-50 dziennie], a potem przechodzimy do nowego słownictwa i nowej powtórki [słowa, których nie znaliśmy w czasie pierwszej powtórki plus nowe słowa]). Zauważam jednak wtedy, że mimo wszystko dużo pamiętam. Nawet takie zdania, o których myślałem, że nie będę w stanie ich zapamiętać.

Zalety?
+ skuteczność nauki
+ zmuszanie do regularności
+ cena (kurs online kosztuje 50 zł za 6 miesięcy)
+ ciekawe tematy
+ dobra propozycja jako uzupełnienie innego kursu

Wady?
- mała różnorodność ćwiczeń
- nieco dziwna konstrukcja kursu
- nieraz powolne działanie
- nierówne rozłożenie "pojedynczych jednostek"

6 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za tę recenzję! Rzeczywiście ten kurs przypomina bardziej jakieś rozmówki niż ich tradycyjne kursy (jakie mam do włoskiego i rosyjskiego). Jednak widać, że powtórki są generowane w taki sam sposób. Niestety ich platforma językowa strasznie zamula (zwłaszcza wieczorami) i przy mojej liczbie powtórek na dzień (ok. 300 z dwóch języków) może to doprowadzić człowieka do szału. Firma cały czas zapewnia, że pracują nad jej polepszeniem i mogę powiedzieć, że widać jako taką poprawę.
    A ogólnie jak Ci "leży" szwedzki? Czy wymowa rzeczywiście jest tak trudna? I jak Ci idzie zapamiętywanie słówek? Pomaga coś znajomość angielskiego czy niemieckiego?
    Przepraszam za te wszystkie pytania, ale szwedzki to język który mi się marzy i który chciałabym zacząć tak za ok. 1,5 roku, stąd moja ciekawość :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też dziękuję za recenzję, widziałam te kursy ostatnio na półce w Empiku i tak się zastanawiałam, czy są fajne, bo wyglądają bardzo zachęcająco :) Widziałam wersję do duńskiego, może kiedyś się skuszę właśnie na duński albo norweski. Dobrze wiedzieć, co jest w środku, żeby nie kupić kota w worku.
    Dołączam się do pytań o szwedzki!

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Raija i Agata
    Czy szwedzki mi się podoba? Coś w nim musi być, skoro trzyma mnie, a nie jest mi do niczego potrzebny :) Angielski znam, niemieckiego uczę się od podstaw. Podobieństwo jest (do obu), na razie widzę tylko to w słownictwie, bo z gramatyką jestem w powijakach...

    Wymowa nie jest prosta, bo nieraz lektor czyta jedno, a zapisane jest drugie. Na przykład, słowo zapisane jako "kanske" słyszę jako (w uproszczeniu) "kanfe". Problem sprawia też spora ilość samogłosek, z których wielu nie ma w polskim. Dziwnie jest też ze zdaniami, jeśli mówimy o wymowie... Czasem jest tak, że zapisanych jest, powiedzmy, 6 słów, a ja słyszę 4-5... Tak się zlewają/upraszczają... Ale pytałem nauczycielki szwedzkiego - to podobno normalne.

    Nie będę jednak nikogo zniechęcał. W końcu przez wszystkie trudności da się przebrnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mogę powiedzieć coś więcej o książce i audiokursie - są bardzo ok, jedna z najciekawszych pozycji dla początkujących na polskim rynku.
    A co do języka szwedzkiego - już sporo czasu mu poświęciłem.
    Fonetyka jest trudna ponieważ szwedzki posiada dużo więcej fonemów ("dźwięków") samogłoskowych i polakom ciężko jest odróżnić i wymówić niektóre.
    Są też nietypowe zjawiska przy pewnych kombinacjach spółgłosek i spółgłosek/samogłosek. Na przykład: litera "k" czyta się czasami prawie jak polskie "ś", np pierwsze "k" w słowie "kärlek" [sierlek], czasem "g" czyta się jak polskie "j". Popularną zbitkę "-tion" [np. station] czyta się albo jak "-szon" albo "-hoon", zależy od dialektu.. no właśnie, szwedzki jest różnorodny i występuję regionalne różnice w wymowie. W szwedzkim jest dźwięk zwany "sj-ljudet", który nawet lingwistów przyprawia o ból głowy ;)
    Kolejna trudna rzecz w fonetyce szwedzkiego - długie i krótkie samogłoski. Polacy teoretycznie spotykają się z tym w innych językach, ale nie zawsze to ma duże znaczenie. Tutaj jest jednak istotne. Z tym też powiązane jest dosyć skomplikowane akcentowanie. A znowu z tego czasem wynika początkowy problem z rozumieniem ze słuchu i wyłapywaniem poszczególnych słów.
    Głosek i słów niestabilnych i wypadających ze zdań w szybkiej mowie nie ma aż tak dużo i na pewnym etapie stają się przewidywalne. Tyle że Szwedzi ogólnie mówią dość szybko.

    Podstawy gramatyki i są relatywnie proste. Jeśli ktoś zna dobrze niemiecki to na pewno będzie mu troszkę łatwiej, zwłaszcza że sporo kwestii jest uproszczonych. Nie ma dużych problemów z koniugacją, są tylko dwa rodzaje rzeczowników, na dodatek dosyć łatwo je określić. Szyk zdania jest ściśle ustalony. System czasów jest typowo germański.
    Jest trochę jazd z przyimkami, niektórym na początku problemy sprawiają podstawowe czasowniki "bli" i "vara", no i oczywiście dla Polaków kłopotliwe są rodzajniki, które w szwedzkim wyglądają na dodatek troszkę inaczej niż w niemieckim i angielskim.
    Znajomość angielskiego też się czasem przydaje, ale jeśli angielski jest na poziomie tylko komunikatywnym to szału nie będzie i raczej się z tego wiele nie skorzysta.
    Podobieństwa leksykalne z innymi językami germańskimi są, chyba więcej z niemieckim, ale swoje robi inna ortografia.

    Podsumowując - szwedzki na początku sprawia wrażenie zaskakująco prostego języka (w przeciwieństwie do np. języków romańskich). Dosyć szybko okazuje się, że to jednak nieprawda i wtedy wyjątkowo łatwo o zniechęcenie, rozczarowanie i problemy w nauce. Frustrujące są też początkowe próby naśladowania ichniej fonetyki. Ale po przetrwaniu tego szoku, nauka szwedzkiego nie odbiega od nauki innych języków i przy odpowiedniej determinacji wszystko można opanować.
    Na polskim rynku brakuje trochę materiałów na wyższych niż podstawowy poziomach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wnoszący dużo komentarz. Dla mnie najważniejsze jest na razie bierne opanowanie języka, a konkretnie słówek. Dowiedziałem się na przykład, że mówi się "bli klar" i nie zastanawiam się, dlaczego tak, a nie inaczej :) Może w przyszłym roku zapiszę się na kurs, by uaktywnić język...

      Usuń
  5. Pozwole sie podpiac pod dyskusje o Supermemo, przy okazji bezczelnie sie reklamujac (jak tu dostane odpowiedz, to moge zapomniec o niej :P): http://mefailenglish.wordpress.com/2012/02/04/pomoce-naukowe/

    Czy warto te pozycje od Supermemo zakupic?

    OdpowiedzUsuń