poniedziałek, 12 września 2011

Języki obce - po co?

Dlaczego uczymy się języków obcych?

Odpowiedzi na tak postawione pytanie może być bardzo dużo. Oto niektóre z nich:
- chodzę do szkoły i tam muszę się uczyć,
- rodzice zapisali mnie do szkoły językowej, żebym się lepiej uczył(a),
- w pracy były dotacje na naukę angielskiego, skierowano mnie na naukę,
- bez znajomości języków obcych dziś ciężko sobie radzić, muszę się nauczyć chociaż jednego,
- muszę mieć co wpisać do CV, bez tego nie dostanę pracy.

Takie i podobne odpowiedzi pokazują, co często "motywuje" nas do nauki. Poczucie odgórnie narzuconego obowiązku, konieczność sprostania wymaganiom, poczucie bezradności. W ten sposób wiele nie osiągniemy. Powinna nami kierować nasza wewnętrzna potrzeba - chęć do nauki. Dziecko, które nie chce się uczyć, wyniesie z dodatkowych lekcji angielskiego trochę wiedzy, ale o wiele mniej niż wtedy, gdyby samo chciało się uczyć. By minimalizować takie ryzyko nauczanie dzieci wygląda oczywiście nieco inaczej, nastawione jest bardziej na zabawę, zawiera dużą ilość gier, piosenek, dużo ruchu. Osoba dorosła, nawet jeśli nie ma wyboru i jest zmuszona do nauki, potrafi wpływać na swoją postawę, czyli może sama siebie przekonać, że taka nauka to nie zło konieczne.

Ale czy tak jest naprawdę? Do czego mogą się nam przydać inne języki?

- pracujemy w firmie, która ma kontakty z ludźmi z innych krajów - znamy język, możemy rozmawiać, a jeśli jesteśmy jedyną osobą w firmie znającą dany język, zwykle możemy liczyć na podwyżkę,
- wyjeżdżamy na wakacje, potrafimy przeczytać napisy na ulicach, zapytać o drogę, kupić coś w sklepie - a do tego wszystkiego nie jest potrzebna biegła znajomość języka, wystarczą podstawy,
- mamy znajomych/rodzinę/chłopaka/dziewczynę z innego kraju. Nie znamy ich języka, ale znamy np. angielski? I już nie ma problemu, możemy pogłębiać naszą znajomość,
- lubimy książki, np. Borysa Akunina. Przeczytaliśmy już wszystkie dostępne po polsku i czujemy potrzebę przeczytania kolejnych tomów. Brak polskiego wydania - nie ma problemu, w końcu znamy rosyjski,
- do kina idziemy na film z napisami, ale nawet nie musimy na nie spoglądać, bo wszystko rozumiemy,
- nie boimy się, że źle wypadniemy w towarzystwie, bo nie potrafimy powiedzieć niczego ciekawego,
- jeśli znamy jakiś egzotyczny język, możemy się popisać przed znajomymi - "Wiecie, byłem ostatnio na Islandii i widziałem Eyjafjallajökull. No wiecie, ten wulkan" albo pokazujemy naszą piękną widokówkę z Izraela z napisem תל אביב-יפו i pytamy, czy kiedyś tam byli,
- możemy zaimponować naszej dziewczynie, która uczy się chińskiego i powiedzieć jej pięknie 我不知道你说什么.

Jak widać, znajomość języków obcych może nam przynieść mnóstwo korzyści, a czas poświęcony nauce nie będzie zmarnowany. Aby jednak tak było, trzeba wiedzieć, jak się uczyć. Ale o tym, to już innym razem.

1 komentarz:

  1. A mnie zwłaszcza odczytywanie obcych alfabetów sprawia frajdę :) zmagam się z mandaryńskimi hieroglifami od niemal roku (jeden dziennie) oraz nauczyłem się grażdanki, choć na sam rosyjski czasu nie mam... ale jest w planach. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń