wtorek, 27 września 2011

Początek przygód z węgierskim

W najbliższą środę czekają mnie pierwsze zajęcia z języka węgierskiego.

Jakie obawy? Nie boję się już, że całkowicie zaskoczy mnie fonetyka, bo w ciągu ostatnich tygodni wysłuchałem kilka godzin nagrań, a poza tym przejrzałem dział dotyczący fonetyki w podręczniku i na Youtube. Nie boję się też, że zostanę zarzucony dużą ilością dziwnego słownictwa, jestem na to psychicznie przygotowany. Jedyne, co może mnie ewentualnie niepokoić to gramatyka. Wiem, że jest do opanowania, niezależnie od stopnia skomplikowania (sanskryt pod tym względem też nie był łatwy) i że nie będzie wprowadzana w całości od razu, ale respekt czuję :)

Oczekiwania? Chciałbym jak najszybciej opanować jak najwięcej podstawowych zwrotów i masę słownictwa. Mam zamiar tego dokonać łącząc kilka metod: dużo powtarzać, także z kimś, chcę stosować nowe metody zapamiętywania, których się właśnie uczę, a powtórki robić przy pomocy Anki.

Och, już nie mogę się doczekać :)

4 komentarze:

  1. Powodzenia! Trochę Ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hej :) Jakie metody zapamietywania testujesz, jesli mozna spytac?? Po za tym wegierski to ciekawy wybor jezyka do nauki :) Podziwiam bo ja sie chyba nie zdecyduje nigdy na ten jezyk :) Bez konkretnego powodu. Tak jakos :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stosuję metody zapamiętywania opisywane przez takich autorów jak Tony Buzan czy Harry Lorayne. To do zapamiętania, a do powtórek używam Anki.
    A węgierski jest naprawdę ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaaaaaazdroszczę!!!!!
    Niedawno próbowałem nauczyć się węgierskiego samemu, metodą shadowing, ale doszedłem do 25 lekcji i... klapa:(
    Ale mam nadzieję, że kiedyś do niego wrócę. :)

    OdpowiedzUsuń