piątek, 21 października 2011

Co nieco o języku węgierskim

Witam wszystkich!

Nie prowadzę tego bloga długo, a już doczekałem się wielu przyjemnych słów. Bardzo się cieszę, że to, co robię, podoba się i mam nadzieję, że będzie również przyczyniało się do wielu ciekawych dyskusji i spostrzeżeń.

Mija właśnie miesiąc, od kiedy uczę się węgierskiego. I był to w sumie pierwszy kontakt z tym językiem, bo przecież przejrzenie kilku pierwszych stron w samouczku albo posłuchanie kilku nagrań to za mało. Chciałbym podzielić się wrażeniami i spostrzeżeniami. Nie będzie to może nic odkrywczego, zwłaszcza dla ludzi, którzy już znają ten język, ale może kogoś uda mi się zachęcić do uczenia się go :)

Na początek trochę suchych danych (ściągniętych z Wikipedii):
Język węgierski (węg. magyar nyelv) – należy do podgrupy języków ugryjskich, zaliczanej do podrodziny ugrofińskiej (z rodziny uralskiej). Językiem tym posługuje się co najmniej 14 mln osób – przede wszystkim na Węgrzech, ale także w południowej Słowacji, środkowej Rumunii (Siedmiogród), północnej Serbii (Wojwodina), zachodniej Ukrainie (Zakarpacie), wschodniej Słowenii (Prekmurje) i wschodniej Austrii (Burgenland). Język węgierski ma status języka urzędowego na Węgrzech, w Słowenii (lokalnie) i w Wojwodinie. Jest to język aglutynacyjny. Współczesny węgierski język literacki powstał w XVI w. Do jego zapisu stosuje się pismo oparte na alfabecie łacińskim.

Tyle danych ściągniętych, teraz coś ode mnie. Często węgierski kojarzy nam się z językiem trudnym, niezrozumiałym. Kojarzymy, że jest tam dużo sz i s (które zresztą po węgiersku czyta się odwrotnie, czyli sz = s, s = sz), nieraz kojarzymy, że jest tam sporo samogłosek, że jakaś aglutynacja i może harmonia samogłoskowa i mnóstwo przypadków. I żeby jeszcze utrudnić - węgierski nie przypomina żadnego innego języka :)

To samo, czyli że jest trudno, mówiliśmy naszym wykładowcom. A jeden z nich, przesympatyczny młody Węgier dobrą polszczyzną próbował nas przekonać, że wcale nie jest tak źle. Oto niektóre z jego argumentów (dodałem też swoje; przy okazji, proszę mi zwrócić uwagę, jeśli znajdą się błędy, w końcu dopiero zaczynam się uczyć):
  • rzeczywiście jest sporo samogłosek i to niemało takich, które sprawiają problem, ale tylko na początku. Szczególnie kłopotliwe jest a, które w wymowie podobne jest do o, ale wystarczy trochę poćwiczyć i już zaczyna wychodzić. Problematyczne bywają też długie samogłoski, ale tu trzeba tylko pamiętać, że nie można wymawiać ich za krótko, bo można zmienić znaczenie słowa (np. agy = mózg, ágy = łóżko).
  • wiele głosek języka węgierskiego ma swoje odpowiedniki w polskim (ny ~ ń, cs ~ cz, dzs ~ dż).
  • akcent jest stały i zawsze pada na pierwszą sylabę.
  • aglutynacja - słowo niby trudne, pojęcie już nie. W węgierskim spotykamy nieraz dość długie słowa, złożone jakby z kilku innych, np. szemüveges = szem + üveg + es (oko + szkło + końcówka przymiotnikowa = okularowy [np. Anna szemüveges = Anna w okularach]). Inny przykład: rend to porządek, őr to strażnik, a -ben to sufiks odpowiadający naszemu przyimkowi "w". Możemy więc utworzyć takie słowa jak rendőr (strażnik porządku = policjant) i rendben (w porządku). Wszystko logiczne i systematyczne.
  • w poprzednim punkcie wspomniałem o sufiksie odpowiadającym naszemu przyimkowi "w". Tak naprawdę są dwa takie sufiksy: -ban i -ben. Dlaczego dwa? Bo tego wymaga harmonia samogłoskowa. W węgierskim samogłoski dzielimy na tylne (a, á, o, ó, u, ú) i przednie (pozostałe). Jeśli chcemy powiedzieć po węgiersku, że coś jest w samochodzie (ajtó) lub w liście (levél) musimy wybrać tylko odpowiedni sufiks. Skąd wiemy który? Patrzymy, jakie samogłoski są w danym słowie (przednie czy tylne) i dodajemy sufiks z taką samą samogłoską. I tak powstają ajtóban i levélben. A co, jeśli w słowie są mieszane samogłoski (np. színház = teatr)? Bierzemy wtedy pod uwagę ostatnią samogłoskę (czyli powstanie színházban). Proste.
  • dwa ostatnie punkty były wprowadzeniem do przypadków. W polskim mamy ich teoretycznie siedem. Czemu teoretycznie? Bo w zależności od deklinacji, różne rzeczowniki mogą mieć w tym samym przypadku różne końcówki (np. w celowniku mamy choćby: mamie, siostrze, bratu, księdzu, bananowi, koledze itp.). W języku węgierskim jest tak: słowo w podstawowej formie + odpowiedni sufiks (do wyboru 1-4 możliwości). I co z tego, że niektórzy doliczają się w węgierskim nawet 28 przypadków, skoro każdy z nich odpowiada za jedną, konkretną formę (np. vonat = pociąg, vonatnak = pociągowi, vonatban = w pociągu, vonatból - z pociągu, vonattal = z pociągiem itd.)?
  • w języku węgierskim nie ma rodzajów, czyli új = nowy/nowa/nowe.
  • mimo ogólnego braku podobieństwa do innych języków, znajdziemy tam trochę zapożyczeń (zarówno z języków słowiańskich jak i innych). Niektóre od razu rzucają się w oczy: len = len, szilva = śliwa, málna = malina, bárány = baran, vidra = wydra, január = styczeń, február = luty, augusztus = sierpień. Inne poukrywały się, choć nie do końca skutecznie: gereblye = grabie, asztal = stół, vödör = wiadro.

Węgierski okazał się być fascynującym językiem. Cały czas mam ochotę poznawać go coraz lepiej. Wierzę, że mój zapał do nauki szybko nie minie.

9 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, brzmi ciekawie. Chociaż mnie akurat do węgierskiego nie trzeba zachęcać ;). Podobał mi się zwłaszcza fragment o przypadkach - dobrze wiedzieć, że nie są wcale tak straszne, jak się wydaje. 28??? To chyba rekord? ;)
    Powodzenia w dalszej nauce!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja przygoda z węgierskim była bardzo krótka i właśnie ograniczała się do kilku pierwszych stron z podręczników, ale miałem podobne wrażenia do Ciebie. Język wydawał się naprawdę bardzo logiczny.Podobnie wygląda sytuacja w estońskim, który jak do tej pory był jedynym językiem nieindoeuropejskim, jakiego się uczyłem regularnie (mieliśmy zajęcia w konsulacie estońskim w Poznaniu przez pół roku) - również przypadków jest sporo, ale często bardziej ułatwiają posługiwanie się tym językiem niż utrudniają. O estońskim oczywiście wspomniałem nieprzypadkowo, jako że również należy do języków ugrofińskich. Może zadam to pytanie trochę za wcześnie, ale czy planujesz się kiedyś zająć innymi językami z tej dziedziny? Przy czym nie mam tu na myśli jedynie fińskiego czy estońskiego, ale też takie perełki jak języki Chantów i Mansów z obszaru dzisiejszej Rosji, którzy są najbliższymi krewnymi Węgrów.

    Bardzo ciekawe jest też to, że Węgrzy posiadają całkiem spory zasób słownictwa z zakresu rolnictwa i gospodarstwa domowego zapożyczonych z języków słowiańskich, co jest następstwem tego, że gdy przybyli na tereny Niziny Panońskiej większość tamtejszych mieszkańców stanowili Słowianie Panońscy, po których te nieliczne słowa węgierskie są jedyną pozostałością (nie licząc tego, że Słowacy roszczą sobie prawo do bycia ich potomkami).

    Sam węgierski natomiast uważam za piękny język i z niecierpliwością czekam na kolejne artykuły. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Karol
    Jako językowy pasjonat odpowiadam pozytywnie - tak, zajmę się i tymi językami, o ile wystarczy mi czasu, bo chęci są a i materiały jakieś się znajdzie. Najpierw jednak węgierski. Jeśli dotrwam do studiów magisterskich, to obowiązkowy dla mnie będzie też fiński, a i estoński brzmi zachęcająco. Konsulat mówisz? Muszę się tym zainteresować...

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę powodzenia ,pracowałem na węgrzech sam uczyłem się języka i nauczyłem się nieźle . Węgrzy o swoim języku mówią "vietnamul lehetetlen megtanulni de mindia utano oz magyar nyelv" co znaczy "wietnamskiego niemożliwe nauczyć się, ale zaraz za wietnamskim jest węgierski język". Ajtó przjacielu to nie samochód a drzwi ale jeszcze dotego dojdziesz, jeszcze raz życzę wytrwałości. Roman co po węgiersku znaczy cygan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cygan mówi się cigány albo roma (; Román to znaczy Romun.
      Powodzenia! (:

      Usuń
  5. Fiński jest podobny do węgierskiego, jeżeli ten drugi jest taki, jak piszesz (tak, wiem, ugrofińskie). Też jest harmonia samogłosek (przednie - y oraz o i a "umlaut"; te neutralne to i oraz e; a tylne a, o, u - to chyba wszystkie) i nie należy ich mieszać, chyba że w słowach złożonych z dwóch. Fiński z kolej ma 15 przypadków, w tym cztery gramatyczne (Mianownik, Dopełniacz, Biernik i Partitivus wyrażający m.in. część z całości, np. Jukka juo kahvia - Jukka pije kawę, kahvi to kawa, natomiast końcówka -a (lub -ta + przegłosy) oznacza właśnie Partitivus, czyli: kawa jest jeszcze "niewypita"), reszta to przypadki określające położenie (trzy zewnętrzne odpowiadające naszym "na placu, z placu i na plac" oraz trzy wewnętrzne, np. "w domu, z domu, do domu") - tych można się nauczyć niemal od razu - i inne takie pierdoły (jednego czy tam dwóch np. używa się tylko w utartych zwrotach). Na pewno sporym ułatwnieniem jest brak rodzajów gramatycznych rodzajników, nie ma ten ojciec czy ta matka, nie ma der Vater i die Mutter ani il padre i la madre. Ogólnie nie taki fiński straszny, jak go malują, tylko szkoda, że nie mam cierpliwości sama się uczyć (zwłaszcza jak sobie porównuję z angielskim, gdzie, przynajmniej mam takie wrażenie, idzie się już dogadać, a tu jakieś yksi kaksi kolme nelja viisi kuusi seitseman kahdeksan yhdeksan kymmenen (nie dałam przegłosów, nie chce mi się z tym kombinować, ale są bodajże nad "a" w nelja, seitseman i yhdeksan :P). Także jeżeli ktoś ma w planach/możliwościach naukę fińskiego, gorąco polecam, może przynajmniej jemu starczy wytrwałości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do harmonii wokalicznej, akcentów i wymowy samogłosek można się przyzwyczaić. Ja na przykład w ogóle się tego nie uczę, a z czasem samo zaczyna wchodzić do głowy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczynam jak tylko dojdzie samouczek. Węgierski brzmi pięknie. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam. Może polecicie jakąś dobrą książkę do nauki węgierskiego? No i gdzie ją dostanę kupić?

    OdpowiedzUsuń