sobota, 26 listopada 2011

Do czego dążymy?

Uczymy się języków obcych. Mamy swoje powody, by to robić i są one różne. Różne są także, że tak to nazwę, "cele ostateczne", czyli poziom, jaki chcemy osiągnąć.

Często mówi się, że dobrze jest, jeśli w obcym języku mówimy "perfekcyjnie", "bez akcentu", "jak nosiciel tego języka". Czy jest to jednak konieczne? Jeśli naszym celem jest wyjazd wakacyjny - absolutnie nie. Jeśli interesują nas rozmowy biznesowe, gdy reprezentujemy firmę, dążymy do poprawności gramatycznej i do opanowania leksyki, która będzie nam potrzebna. Nie będzie nam jednak wtedy raczej potrzebne słownictwo związane, na przykład, z literaturą czy gramatyką lub innymi dziedzinami, któymi nie zajmujemy się na co dzień.

Do czego więc dążyć? Ja odpowiem tak: do tego, by każdego dnia było coraz lepiej. Bo do ideału trudno dojść. W końcu nawet we własnym jezyku nie zawsze mówimy idealnie. Ileż to razy zastanawiamy się, czy lepiej powiedzieć "profesorowie" czy "profesorzy", w domu było "osiem" czy "ośmioro" drzwi, do osoby, którą znamy bardzo dobrze, ale jest trochę starsza powiedzieć "dzień dobry" czy raczej "witam"... A kiedy mamy napisać życiorys lub podanie - okazuje się, że to wcale nie takie proste.

Ja, będąc nauczycielem języka rosyjskiego, dążę do stałego doskonalenia moich umiejętności, by móc lepiej uczyć innych. Znajomość innych języków jest mi bardziej porzebna hobbystycznie, by móc za granicą dogadać się w najprostszych sytuacjach. Może kiedyś zdecyduję się zdawać egzamin z jakiegoś języka, by się sprawdzić i mieć co wpisać do CV.

I wracam do nauki :)

1 komentarz:

  1. Zanim zrozumiałam, że najważniejsze nie jest to, żeby mówić perfekcyjnie nauka była dla mnie udręką. Zamiast cieszyć się z postępów, skupiałam się na tym, że jeszcze tyyyyyyyle nie umiem.
    Dobrze, że poruszyłeś tę kwestię,że dla każdego znajomość języka znaczy co innego i chyba w tym właśnie tkwi urok nauki języków :)

    OdpowiedzUsuń