poniedziałek, 28 listopada 2011

Niedzielne dzielenie, odc. 7

I oto powraca stały element bloga!

Dziś chcę powiedzieć o świetnej książce, na którą natknąłem się kilka dni temu. Ta książka to "Ĉu vi parolas Esperante?" wydana przez wydawnictwo Wiedza Powszechna, a jej autorem jest Andrzej Pettyn. Wydań było kilka, ja mam w miarę nowe, bo z roku 1988 :)

Jest to kurs języka esperanto z płyt dla początkujących. Płyty to, rzecz jasna, nie CD i nie wiem, czy można je gdzieś dostać, ale i bez nich jest to bardzo wartościowa książka.

Co w niej znajdziemy? Na początku nieco wskazówek praktycznych co do sposobu uczenia się. Będą one pomocne nawet dzisiaj, gdyż metodyka jest bardzo dobrze opracowana. Następnie, na dziewięciu stronach, mamy podstawowe dane dotyczące języka (w sumie zawarta jest tam cała podstawowa gramatyka, która jest jednak powtarzana i poszerzana w dalszej części podręcznika). Dalej znajdziemy 28 lekcji, które stopniowo zaznajamiają nas z gramatyką i słownictwem.

Każda lekcja zbudowana jest podobnie: mamy kilka dialogów, objaśnienia do nich, najważniejsze zwroty do zapamiętania, komentarze gramatyczne i ćwiczenia. Najważniejsze i najlepsze jest to, że każdy dialog jest rozpisany na dwie kolumny: z lewej strony mamy tekst w esperanto, z prawej - polskie tłumaczenie (tam gdzie trzeba również dosłowne). Pozwala to na stosowanie ciekawych metod nauki (L-R lub Ilji Franka). Muszą one być zmodyfikowane (jeśli nie posiadamy nagrań). Można to jednak obejść i zrobić sobie takie nagrania samemu - w końcu wymowa nie sprawia Polakom problemu i czytanie można opanować błyskawicznie. Będzie to doskonałe ćwiczenie. Dialogi z lekcji na lekcję robią się coraz trudniejsze i ciekawsze - zaczynamy od pytania o imię czy zawód, a kończymy na omawianiu malarstwa polskiego i rozmowach o Auschwitz. Bohaterami dialogów są te same postacie, które spotykają się w różnych okolicznościach, z przyjemnością śledzi się ich losy.

W komentarzu gramatycznym znajdziemy mnóstwo elementów potrzebnych przy budowaniu nowych, poprawnych zdań. A jako że gramatyka esperanta jest łatwa, takie wyjaśnienia pozwalają na szybkie postępy.

Jest też sporo ćwiczeń: odmieniamy słowa, tworzymy nowe, odpowiadamy na pytania, tłumaczymy (w obie strony). Każą nam one korzystać z wielu słówek występujących w danej lekcji (i poprzednich), zmuszając do stałego wracania do przerobionego już materiału. Nie obraziłbym się jednak, gdyby ćwiczeń było jeszcze więcej.

Na końcu książki znajduje się także klucz do ćwiczeń i mały słownik esperanto-polski.

Dla kogo jest ten podręcznik? Dla każdego, kto chce nauczyć się podstaw tego międzynarodowego języka. Jeśli znajdziemy czas, by codziennie przebrnąć solidnie przez jedną lekcję, po miesiącu będziemy mogli już porozumiewać się w tym języku z tysiącami ludzi na całym świecie.

Zalety?
+ dobrze opracowany pod względem dydaktycznym i metodycznym kurs
+ obszerne omówienie gramatyki
+ ciekawe dialogi i tematyka
+ kurs oryginalnie z płytami, co jest dość rzadkie, jeśli chodzi o esperanto

Wady?
- książka ma już sporo lat; brakuje nowoczesnego słownictwa, część może być też przestarzała, mogła zmienić się np. ortografia (nie jestem specjalistą, więc proszę o korektę, jeśli ktoś wie coś więcej), książka była pisana w zupełnie innych realiach
- trudno dziś dostać płyty do tego kursu - naprawdę przydałoby się nowe wydanie!

4 komentarze:

  1. Ja także zdecydowanie polecam naukę esperanta właśnie z tej książki. Wszystko przejrzyste i zrozumiałe. Chociaż fakt, że nowa wersja przydałaby się¸; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Zarówno ten podręcznik, jak i cała seria Wiedzy Powszechnej z tamtych lat jest godna polecenia każdemu, kto chciałby się uczyć języków obcych. A że słownictwo jest trochę stare? Przy obecnym bogactwie wszelakich źródeł nie sprawia to moim zdaniem już problemów.
    W nowe wydania tych podręczników nie wierzę, bo niestety wydawnictwo przestało być zainteresowane wypuszczaniem podręczników do rzadszych języków (przy czym przez rzadkie uważa również rosyjski). W latach 80. mieli nawet samouczek serbsko-chorwackiego, rzecz obecnie deficytową.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tak tak, tez polecam uczenie sie z podrecznikow z tej serii. Sama nauczylam sie hiszpanskiego z samouczka Wiedzy Powszechnej z roku... 1974 i nie narzekam na przestarzale slownictwo. Nigdy nie odczulam, ze wyuczone slownictwo i zwroty nie sa juz wiecej w uzyciu :) Kiedys mialam w domu tez ksiaze z tej serii do jezyka niemieckiego.. teraz strasznie ubolewam, nad tym ze juz jej nie mam.. bo co jak co, ale Wiedza Powszechna z tamtych czasow jest the best. Tak tylko dodam do komentarza Karola - jak bylam w Polsce teraz to szukalam wlasnie ksiazki do niemieckiego z tej serii, ale jej oczywiscie nie znalazlam, za to wpadl mi w rece podrecznik do angielskiego, czesc zaawansowana i mimo, ze nowe wydanie to zawartosc, tresc czytanek, uklad tak na pierwszy rzut oka niczym sie nie roznia od dawnej wersji, wydanej przed wieloma latami. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć!
    Uwielbiam Twoją serię "niedzielne dzielenie", bo pokazujesz zawsze ciekawe pozycje, na które sama pewnie bym nie zwróciła uwagi. (Dzięki za polecenie "Jak zostać poliglotą"- zdobyłam na allegro za CAŁE 5zł i uważam, że ta książka pomimo swych lat zawiera wszystko to, o czym mówi się teraz jako podobno najnowszych odkryciach w dziedzinie nauki języków obcych :/)
    Co do Wiedzy Powszechnej, to ostatnio kupiłam rozmówki do czeskiego z 1972 roku i są 10000 razy lepsze od tych wszystkich współczesnych rozmówek ! Może kiedyś zdecyduję się na powrót do esperanto i sięgnę także po tę pozycję ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie !

    OdpowiedzUsuń