środa, 4 stycznia 2012

Jaki język obcy wybrać?

Obiecałem napisać takiego posta już dawno temu - oto i jest. Nie jest to jednak ów długi post, który też od dawna obiecuję i który nadal jest w fazie udoskonalania. Pisałem już o tym, co zrobić, jeśli musimy się zdecydować na nasz pierwszy język obcy. A co zrobić z drugim i kolejnymi?

To pytanie zadaje sobie wiele osób, a odpowiedź wcale nie jest trudna, wystarczy się zastanowić. Można skorzystać na przykład z takiego sposobu – pomyśl sobie:

1. Czy muszę (bardzo chcę) się nauczyć jakiegoś konkretnego języka?

Może w pracy dobrze byłoby znać francuski, bo firma ma sporo kontaktów z Francją. A może chłopak/dziewczyna mówi po norwesku i chciałoby się choć trochę nauczyć, a nie tylko po angielsku.

Jeśli tu nam do głowy przyjdzie coś konkretnego, to najczęściej mamy już problem z głowy. Gorzej, gdy mamy na myśli dwa lub więcej języków, a czasu i energii wystarczy na jeden. Wtedy przechodzimy do punktu 2.

2. Czy jest jakiś język, który szczególnie mnie interesuje? Może jest ich kilka?

Warto sobie wtedy wypisać wszystkie i określić, dlaczego możemy wybrać poszczególne. Można to zrobić na przykład w takiej tabelce (po wypisaniu wszystkich języków ustawiamy je w kolejności dla każdej z kategorii i „zwycięzcy” [np. najłatwiejszemu, najbardziej przydatnemu itd.] przyznajemy tyle punktów, ile jest języków, za następne miejsce o punkt mniej itd. Można też zastosować inną metodę. W ważniejszych kategoriach [np. przydatność, szczególne zainteresowania] przyznajemy podwójną liczbę punktów [co jest przedstawione w prawych kolumnach]. Możemy też dodawać swoje kategorie, co jest o tyle dobre, że pozwala dokonać lepszego wyboru):


Język

Trudność*

Przydatność**

Dostępność materiałów***

Szczególne zainteresowania****

Suma punktów

niemiecki

3

4

8

4

1

2

12

17

chiński

1

3

6

2

4

8

10

17

esperanto

4

2

4

3

3

6

12

17

łotewski

2

1

2

1

2

4

6

9

Legenda:
* - jest to oczywiście pojęcie względne, dostosowujemy to do warunków. Na przykład, Polakom łatwiej będzie zapewne nauczyć się rosyjskiego niż gruzińskiego. Po drugie, jeśli znamy niemiecki i angielski, nauka szwedzkiego będzie łatwiejsza niż bez znajomości tych języków.
** - chodzi tu zarówno o ogólną przydatność (hiszpański zna na świecie więcej osób niż litewski) jak i o przydatność dla nas (jeśli jeździmy często do Włoch lub Austrii na narty, warto pomyśleć o włoskim lub niemieckim).
*** - to też może mieć wpływ na wybór. Na przykład, uparliśmy się na wspomniany wcześniej gruziński, ale jedyne materiały, do których mamy dostęp są po rosyjsku, a tego języka nie znamy.
**** - może jest jakiś czynnik, który podpowiada nam, że dany język stanowi dobry cel do nauki. Może to być zainteresowanie kulturą danego kraju, samym językiem (jego melodią lub innym systemem zapisu), chęć poznania czegoś oryginalnego itd.

Jak widzimy, najsłabiej w tym przykładowym zestawieniu wypadł łotewski. Pozostałe mają zbliżoną liczbę punktów (szczególnie niemiecki i esperanto). Co teraz? W trakcie przyznawania punktów mogliśmy dojść do wniosku, który język jednak bardziej nam odpowiada. Jeśli nie, możemy znaleźć dodatkowe kategorie, albo wybrać jedną, którą uznamy za najważniejszą i za pierwsze miejsce przyznać dodatkowe punkty. Zresztą, kiedy wybierzemy dobrze, będziemy to wiedzieć, będziemy to czuć gdzieś w środku – przynajmniej ja tak mam :).

Mam nadzieję, że mój sposób komuś pomoże. Nie jest może sposób idealny, ale sprawdzony – na mnie działa:)

15 komentarzy:

  1. Tu chyba jeszcze nie zagladalem ;)
    Wpis bardzo mi sie podoba, bo mam teraz problem, jaki jezyk wybrac (po angielskim i niemieckim) ;) Twoj sposob na pewno rzuci nieco swiatla na to :)

    Ale mam zagwozdke, napisales: 'Po drugie, jeśli znamy niemiecki i angielski, nauka szwedzkiego będzie łatwiejsza niż bez znajomości tych języków.'
    A nie holenderskiego? Bo, mysle (zaznacze - nie znam sie!), ze mimo, iz szwedzki, dunski i norweski naleza do germanskich jezykow, to jednak stanowia odzielna grupe - j. skandynawskich. I, podobno, jak ktos sie nauczy dunskiego to do norweskiego ma juz z gorki.
    Jak to jest?

    Zdravim!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli to nasz pierwszy język obcy to:

    the king is the one :-)

    Uważam, że bez porządnego opanowania języka angielskiego nie ma co się zabierać za inne - taka jest stety czy niestety rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Adam
    Szwedzki podałem przykładowo, bo sam nad nim teraz pracuję. Nie znam niemieckiego (poza kilkudziesięcioma słowami) ale i tak widzę wiele podobieństw w słownictwie, zarówno w stosunku do anielskiego i niemieckiego.
    Holenderski jest rzeczywiście łatwiejszy ze znajomością niemieckiego (i odwrotnie). Mam koleżankę, której ojczystymi językami są właśnie holenderski i polski, i kiedy zaczęła się uczyć niemieckiego, było jej dużo łatwiej.

    @Anonimowy
    Tak, o wyborze angielskiego jako pierwszego języka obcego pisałem już wcześniej, w jednym z moich pierwszych postów.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Adam
    Nauka szwedzkiego jest rzeczywiście łatwiejsza kiedy zna się angielski i niemiecki, ale pod warunkiem, że są one przynajmniej na średnim poziomie.
    Nie koliduje to z faktem, że języki skandynawskie są do siebie bardzo podobne i ktoś kto zna biegle szwedzki, dogada się w Norwegii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że tak jest jednakże język szwedzki nieco odbiega od norweskiego i duńskiego. Norweski i duński są do siebie podobne lecz szwedzki różni się od nich w nieco dużym stopniu.

      Usuń
  5. @admin: Wlasnie dlatego, ze skandynawskie sa podobne, to mam nadzieje, ze moja - oby! - przyszla nauka dunskiego zaprocentuje mocno ;)

    @Krzysiek: podobienstwa powinny byc, bo to jedna, wielka rodzina jezykow ;) Na pewno podobna ich liczba jest w polskim i rosyjskim, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  6. tak zupełnie bez ładu i składu piszę tutaj, bo nie mogę zamieścić komentarza na blogu o Akuninie:

    ------------------------------------------------------
    witam serdecznie,

    fajnie że będzie taki blog. Po przeczytaniu Azazela zacząłem żałować, że przez tyle lat obowiązkowej nauki nie nauczyłem się rosyjskiego :)

    Mała uwaga na temat wpisu w słowniczku:

    Oberpolicmajster (ros. обер-полицмейстер) - w Rosji carskiej szef policji w dużym mieście. Urząd ten wprowadzono w roku 1772, a od 1727 roku podlegał on generała-gubernatora. --- trochę te daty chyba nie takie, i gramatycznie nie gra.

    Życzę powodzenia i trzymam kciuki :)

    marek

    OdpowiedzUsuń
  7. @marek
    Dziękuję bardzo za uwagi - już poprawione :)

    Wczoraj skończyłem czytać Azazela po raz drugi i coraz bardziej podziwiam autora :). Będę się stopniowo dzielić różnymi spostrzeżeniami.

    OdpowiedzUsuń
  8. proszę bardzo :)

    Tak, można cały cykl czytać kilkakrotnie i zawsze cieszy tak samo. Każda z książek w innym stylu. Akunin ma świetnie pióro. Ciekawe jak to jest gdy czyta się w oryginale?

    Jak by Pan dodał na blogu o Akuninie możliwość zamieszczania komentarzy przez takich anonimów jak ja to będzie super.

    OdpowiedzUsuń
  9. @marek
    W oryginale czyta się lepiej, jeśli ktoś lubi się "wczuwać w klimat". A możliwość dodawania komentarzy już włączona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak już wspomnieliście wybór języka angielskiego jest dziś niejako koniecznością. Wybór kolejnych języków jest kwestią uznaniową - czasami sympatii lub antypatii. Uważam, że jednym z czynników doboru może być przynależność do danej grupy językowej - taka trochę metoda kontynuacji. Dla mnie osobiście takim wyborem były..i są języki romańskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w stu procentach. Znajomość angielskiego jest podstawą a pozostałe języki to kwestia wyboru i uznania. Każdy z nas ma tu inne preferencje, jednak często faktycznie jest tak, że wybieramy jako drugi język obcy- język z z danej grupy językowej :)

      Usuń
  11. @Agnieszka
    Zgadzam się, to może być bardzo ważny czynnik. Jak w tym roku dobrze mi pójdzie z nauką niemieckiego i szwedzkiego, to może za rok zabiorę się na niderlandzki... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pod względem trudności esperanto ma najwięcej punktów?! No chyba totalny ŻART. Nie ma łatwiejszego języka, podstawowej gramatyki można się nauczyć dosłownie w jeden dzień! Chyba, że chodziło o słownictwo, jeśli ktoś nigdy nie miał styczności z łaciną, francuskim, hiszpańskim, włoskim itp. to faktycznie sporo nowych słów go czeka, ale wystarczy znać niemiecki czy angielski, żeby było łatwiej!

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat tu miałem na myśli, że spośród wymienionych języków esperanto jest najprostsze. A wiem to również z doświadczenia - sam się intensywnie uczę :)

    OdpowiedzUsuń