środa, 15 stycznia 2014

Wyzwanie rozpoczęte!

 
DZIEŃ 1


Dziś wielki dzień - rozpoczynam 90-dniową walkę. Bardziej ze sobą, niż z językiem włoskim, ale jednak walkę :)

Stan początkowy:
Włoskiego uczyłem się do tej pory tak mało, że można powiedzieć, że wychodzę od zera. Teraz jedynie udało mi się przerobić 13 lekcji z podręcznika "Język włoski łatwo i przyjemnie" z Assimila.

Cel:
Nie stawiam sobie celu w stylu "osiągnąć poziom B1" czy "nauczyć się płynnie mówić". Chcę przez 90 dni skupić się na nauce włoskiego i zobaczyć, dokąd mnie to zaprowadzi. Jest to niezgodne z tym, o czym kiedyś pisałem na temat wyznaczania celów, taki jest jednak cel tego wyzwania.

Sposób realizacji:
Mam zamiar każdego dnia, bez wyjątków, poświęcić tyle czasu, ile zdołam na naukę języka włoskiego. Będę w tym celu wykorzystywał wszelkie dostępne mi materiały i środki. Szczegóły będę podawał w trakcie tego czasu.
Co jakiś czas chcę pisać sprawozdanie z postępów, nie wyznaczam jednak żadnych konkretnych terminów dla tej czynności.

Możliwe przeszkody:
BRAK CZASU - Nie będzie łatwym zadaniem wygospodarowanie dużej ilości czasu każdego dnia, dlatego nie wyznaczam sobie jakiegoś minimum. Ważne, żeby po prostu pracować systematycznie.
BRAK MOTYWACJI - Nie mam na razie konkretnych potrzeb związanych z językiem włoskim, ale widzę swoją motywację w chęci sprawdzenia się. Liczę na motywowanie ze strony innych.
ZNIECHĘCENIE - Codzienny kontakt z językiem, narzucone wymaganie, by poświęcić codziennie choć trochę czasu może spowodować zniechęcenie. Wierzę jednak, że uda mi się je przezwyciężyć.
TRUDNOŚCI - Może się zdarzyć, że w trakcie nauki zetknę się z zagadnieniem, które wyda mi się szczególnie trudne, może nawet nie do przejścia. Jednak, jako że nie mam żadnego z góry wyznaczonego celu, nie będę się tym przejmować.


Jeśli ktoś ma ochotę na przyłączenie się - zapraszam serdecznie!

5 komentarzy:

  1. Włoski to mój plan na najbliższe wakacje, dlatego z ciekawością będę śledzić postępy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W moich planach również jest włoski, i to najbliższych, ponieważ latem jadę w Dolomity więc włoski będzie jak znalazł. Planuję przerobić całego assimilla + jakieś rozmówki + ew. inne materiały jak dam radę, ale na razie skupiam się na wypracowaniu nawyku w codziennym uczeniu się, a nie spędzaniu bezproduktywnego czasu w Internecie po przyjściu z pracy. Daję sobie +/- miesiąc na dopracowanie tego i wtedy zabieram się za włoski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dobrze to rozumiem. Też mam nieraz problem z bezproduktywnym siedzeniem przy komputerze. Wyzwanie jednak zmotywowało mnie i teraz robię tak, że jak siedzę przy komputerze i miałoby to być bezproduktywne (np. rozrywka dla odpoczynku) to włączem sobie jakieś włoskie radio informacyjne i osłuchuję się z melodią tego języka.

      Usuń
  3. Jak nauczycielka włoskiego życzę powodzenia! Pamiętam moje początki, "Włoski w 3 miesiące" wydawnictwa Pons dostałam pod choinkę, a potem dokupiłam sobie "Włoski w 4 tygodnie". Plus "Słownictwo podstawowe" Langenscheidt. Te dwa ostatnie mogę polecić, bardzo fajnie mi się z nimi pracowało. Jeżeli lubisz programy komputerowe, to fajny jest też "Profesor Marco" wydawnictwa Edgard. Spędziłam z nim setki godzin, ale opłacało się :). Ehhh wspomnienia. Cieszę się, że znam już ten piękny język, ale z drugiej strony tęsknię za tą magią, którą mają tylko języki, które zaczynamy od zera.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia w nauce tego pięknego języka:)
    Może kiedyś i ja się skuszę aby się go uczyć:)
    Niemniej jednak będę śledzić postępy i kibicować !

    OdpowiedzUsuń