wtorek, 14 lutego 2012

Notowanie postępów w nauce

Obiecałem w jednym z poprzednich postów, że pokażę, jak pracuję z tabelką, która pozwala mi notować postępy w nauce języków obcych.

Odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie, czy warto notować swoje postępy w nauce. Myślę, że dobrym argumentem "za" jest blog Mon cours de français. Nie mam wątpliwości, że zmusza on do systematycznej pracy nad językiem. Pozwala też zawsze zobaczyć, jak dużo udało nam się już zrobić.

Wróćmy teraz do tabelki. Po pierwsze, muszę wspomnieć, że ten pomysł nie jest mój. Zaczerpnąłem go ze strony Foreign Language Expertise prowadzonej przez Alexandra Arguellesa. Ściągnąłem jego projekt i dostosowałem do swoich potrzeb.

Przyjrzyjmy się raz jeszcze moim wynikom ze stycznia br.


Budowa tabelki
Tabelka wykonana jest w Excelu i zawiera bardzo proste formuły. Na samej górze zanotowany jest okres nauki (dla każdego miesiąca mam osobną tabelkę, po roku połączę dane w jedną zbiorczą tabelę). Potem mamy kolejne czynności związane z nauką: scriptorium (czyli pisanie; dokładniejsze wyjaśnienia patrz na stronie Alexandra Arguellesa), słuchanie, czytanie, analiza (czyli gramatyka) i nauka ogólna. Kolejne kategorie są jedynie podsumowaniem tych poprzednich. Dalej wpisałem sobie wszystkie jezyki, z którymi aktualnie pracuję, a na koniec dałem zbiorcze podsumowanie.
Pod tabelką znajdują się jeszcze dwa wykresy, choć mogłoby ich być dużo więcej.

Jak pracuję z tabelką?
Po pierwsze, każdego dnia nauki aktualizuję datę w polu G1, co jest ważne, bo do tego pola odwołuje się wiele formuł. Dalej wszystko jest proste: zapisuję ile minut miałem kontakt z danym językiem. Czytałem "Wojnę i pokój" w oryginale przez 20 minut - dodaję 20 do pola D7. Słuchałem audiobooka po czesku przez 53 minuty - i plus 53 dopisuję do C9. I tak dalej, i tak dalej.

Ważną dla mnie jest kolumna H, w której widzę ile minut dziennie poświęciłem już nauce danego języka. Graficznie jest to przedstawione również na pierwszym wykresie. Dzięki temu widzę, który język jest zaniedbany i mogę mu później poświęcić więcej czasu. Drugi wykres dotyczy procentowego udziału poszczególnych czynności. Jak widać, w styczniu nic nie pisałem, bardzo mało zajmowałem się też czystą gramatyką (choć jej elementy poznawałem też w czasie ogólnej nauki).

Czy notuję wszystko dokładnie?
Tu muszę przyzać, że początkowo notowałem nie ilość minut poświęconych językowi, tylko ilość godzin. Było to problematyczne, bo jak na przykład miałem zanotować 17 minut? Dlatego tamte zapisy były niedokładne, a przedstawione wyniki zostały przerobione z godzin na minuty. W lutym notuję już wszystko bardziej precyzyjnie.

Czy trzeba wszystko notować tak dokładnie?
Nie, nie trzeba. Ja czuję taką potrzebę, by móc dokładnie kontrolować ilość czasu poświęcanego nauce. Jest to jeden z elementów, który ma mnie motywować i, jak na razie w lutym, to działa. Pomaga zobaczyć, że każda chwila poświęcona na naukę (na przykład słuchanie podcastów w drodze do pracy/szkoły) w sumie może złożyć się w naprawdę dużą ilość pożytecznie spędzonego czasu. Taką tabelkę można sobie oczywiście modyfikować wedle potrzeb.

Nie zawsze, rzecz jasna, ma się taką tabelkę pod ręką, cząstkowe wyniki notuję sobie więc w podręcznym notesiku i nanoszę, kiedy tylko mam czas.

Podsumowanie
Mam nadzieję, że przedstawiony tu sposób pomoże komuś. Może zmotywuje, a może przekona do systematyczności. Będę bardzo wdzięczny za komentarze i inne podobne pomysły.

13 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję, za ten wpis - biorę się za tworzenie tabelki :-) zobaczymy co z tego wyjdzie
    annA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co, chętnie udostępnię moją tabelkę jako podkład lub podpowiem, jeśli coś będzie niejasne. Cieszę się, że pomysł się podoba :)

      Usuń
  2. Ja bym zrobił rozpiskę na każdy dzień (np na drugiej zakładce w arkuszu) i podpiął pod tą tabelę.
    Dużo łatwiej by się to uzupełniało i w razie czego można by zobaczyć jak się nauka rozkładała w poszczególnych tygodniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to rzeczywiście dobry pomysł.

      Usuń
  3. Genialny pomysł! Muszę sama spróbować, uwielbiam wszelkiego rodzaju statystyki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię statystyki, tabelki itp. W ogóle mam umysł trochę ścisły... To chyba się jakoś wiąże ze sobą - "ścisłość" umysłu z zamiłowaniem do języków...

      Usuń
  4. Krzysztofie jestem naprawdę pod wrażeniem. Ja uwielbiam wszelkie statystyki, ale w przypadku języków mnie one demotywują. Kiedy patrzę, że nad czeskim spędziłam tylko 45 minut, a np. oglądając głupoty w internecie 2h, to mam straszne wyrzuty sumienia :(. Sposób bardzo praktyczny przy nauce tylu języków, przy moich 3 aktualnie, jakoś sobie daję radę bez prowadzenia dokładnych statystyk.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację, że można sobie dać radę i bez takich pomocy, jeśli nie uczymy się wielu języków :) W przyszłym roku raczej ograniczę ich liczbę, zobaczę wtedy, co zrobię z notowaniem...

      Usuń
  5. Ojej, ile tabelek! Piękne wykresy, ale nie potrafię sobie wyobrazić siebie dokładającej sobie jeszcze więcej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Zapewniam, że dużo czasu zajmuje jedynie stworzenie takiej tabelki. Jej uzupełnianie to już tylko chwila :)

      Usuń
  6. Cześć, możesz wrzucić gdzieś podkład do tego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzuciłem tu, mam nadzieję, że poprawnie: http://www.filefactory.com/file/c3e0d3c/n/Postęp_nauki_języków.xls

      Usuń
    2. Oto mi chodziło, dzięki wielkie.

      Usuń