niedziela, 26 lutego 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 20

Uczę się niemieckiego. Od podstaw. A jako że lubię korzystać w czasie nauki z różnych źródeł, stale wyszukuję ciekawych materiałów.

Ostatnio przez przypadek natrafiłem na stronę, która będzie bardzo przydatna za jakiś czas (na razie muszę osiągnąć choćby poziom A1 :-) ).

Na stronie Slow German znalazłem ciekawe i trochę nietypowe podcasty. Wszystkie są bardzo ładnie i powoli czytane, co ułatwia zrozumienie. Ja, słuchając jedynie tekstu o ogrodach zoologicznych, byłem w stanie wyłapać pojedyncze znajome słówka i nawet ogólnie zrozumieć o co chodzi. Dla części osób będzie to wada, gdyż nie pozwala na zaznajomienie z naturalną prędkością, z jaką mówią użytkownicy tego języka. Od tego są jednak inne serwisy :)

Ze względu na marną znajomość niemieckiego trudno mi się wypowiedzieć na temat tej strony dokładniej. Mogę jedynie dodać, że czytany tekst jest dostępny na stronie, można go też ściągnąć w formacie PDF.

Brakuje mi tak jednak tłumaczeń trudniejszych słów na inne języki. Wiadomo, można poszukać w słowniku, ale jednak to nie to samo. Powtórzę jednak, ta strona będzie dobra dla ludzi mających już jakieś podstawy.

Zalety?
+ ciekawe tematy podcastów
+ tempo czytania dobre dla początkujących

Wady?
- strona tylko po niemiecku
- brak tłumaczeń trudniejszych słówek

piątek, 24 lutego 2012

Wybór języka obcego - nieco inaczej

Pisałem już o tym, jak można wybrać język obcy, gdy nie wiemy, na co się zdecydować. Można też spojrzeć na tę kwestię z innej strony. Można też to kryterium włączyć do podanego wcześniej sposobu.

Co jakiś czas przeprowadzone są badania dotyczące wpływu znajomości języków obcych na nasze zarobki.

Na przykład, według badań na temat wynagrodzeń z 2009 roku przeprowadzonych przez Sedlak & Sedlak, osoby biegle posługujące się jednym językiem obcym mogły liczyć na 3 800zł, natomiast pracownicy, mogący się pochwalić aż 4 językami zarabiali średnio 7 200zł. Statystyki wskazują również język cieszący się największą popularnością w przełożeniu na przychody – największe zarobki otrzymywali fachowcy w języku francuskim. Jak wypadł w zestawieniu, niewątpliwie najchętniej wybierany w Polsce, język angielski?

Angielskojęzyczni pracownicy mieli przeważnie wypłaty na poziomie 4 700zł. Dla porównania, osoby znające włoski zarabiały 4 050zł, a rosyjski – 3 825zł. Ogólnopolskie badanie wynagrodzeń wykazało także istotną tendencję w przypadku bardziej egzotycznych języków. Ekspertów, posługujących się mniej powszechnymi językami jest znacznie mniej na rynku pracy, co przekłada się na wysokość ich przychodów. Dla przykładu, pracownik znający język chiński może spodziewać się zarobków na poziomie 8 000zł, a w przypadku języka arabskiego jest to ok. 6 750zł. 

Popatrzmy jeszcze na wykresy:


Jak widać, znajomość języków obcych może pomóc zwiększyć zarobki. Wiadomo, że wiele zależy od miejsca pracy i innych czynników. Z pewnością jednak podobne informacje mogą motywować do nauki.

niedziela, 19 lutego 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 19

Ostatnio dość intensywnie pracuję nad esperanto. Język prosty i całkiem przyjemny, człowiek cały czas zmotywowany, bo robi postępy. Mam kilka podręczników, korzystam ze strony Lernu.net, brakowało mi jednak jeszcze czegoś - słów powiązanych tematycznie.

Rozwiązanie mojego problemu znalazłem na stronie Esperanto en dek lecionoj (Esperanto w dziesięciu lekcjach).

Autorem jest Paweł Wimmer, który pisze: "Witryna jest sieciowym, rozszerzonym odpowiednikiem podręcznika pod tym samym tytułem, który opublikowałem w lipcu 2009 roku". Jest to dość obszerny kurs, możemy z niego korzystać online, lub ściągnąć (w kilku dostępnych formatach).

Cytat ze strony:
"Podręcznik zawiera następujące części:

  • zasadniczy kurs języka zawierający 10 lekcji i towarzyszące pierwszym czterem lekcjom nagrania umieszczone w Internecie,
  • krótkie czytanki pochodzące z wydanej przed stu laty książki „Unua Legolibro”, które opatrzyłem pomocniczymi słowniczkami,
  • lista zwrotów przydatnych w kontaktach internetowych, zwłaszcza w korespondencji elektronicznej i na forach esperanckich,
  • objaśnienie ćwiczeń słownikowych przygotowanych przeze mnie do bezpłatnego programu jMemorize,
  • opisy kilku przydatnych programów,
  • kilka przykładowych słowniczków tematycznych rozszerzających słownictwo,
  • słowniczek terminów komputerowych,
  • lista przydatnych adresów internetowych."
Wszystkie elementy kursu są niezwykle ciekawe:
Zasadniczy kurs wprowadza stopniowo słownictwo i gramatykę. Ciekawym dodatkiem w wersji online są wbudowane fiszki (dla tych, którzy, tak jak ja, lubią je) i nagrania dźwiękowe.
Krótkie czytanki są świetnym wprowadzeniem do dłuższych tekstów.
Przydatne zwroty oraz słowniczki tematyczne i lista krajów pozwalają usystematyzować i poszerzyć wiedzę z danej dziedziny. Szczególnie przydatne są zwroty: możemy znaleźć kilka sposobów na przedstawienie się, wyrażenie opinii, zaprzeczenie, wyrażenie zdziwienia itd.
Słowniczek komputerowy zainteresuje tych, którzy chcą w detalach rozmawiać o serwerach, analogowych apletach czy asymetrycznej synchronizacji asemblera :)

Na stronie znajduje się też "tekst podręcznika Gerda malaperis! autorstwa Claude'a Pirona, który autor udostępnił publiczności internetowej, zrzekając się wszelkich praw.
Podręcznik składa się z 25 rozdziałów. Pytania, noty i ĉwiczenia do każdego rozdziału opracował Edmund Grimley Evans, który także zrzekł się praw autorskich. Jako podrozdziały umieszczone są teksty z publikacji Claude'a Pirona, Lasu min paroli plu!". Nie korzystałem jednak jeszcze z niego, więc nie będę się na ten temat wypowiadać.

Zalety?
+ świetny, bogaty kurs esperanto
+ mnóstwo dodatków
+ dobre słowniczki

Wady?
- nic mi nie przychodzi do głowy :)

czwartek, 16 lutego 2012

Language acquisition vs language learning

There is an important distinction made by linguists between language acquisition and language learning.

Children acquire language through a subconscious process during which they are unaware of grammatical rules. So, acquisition is the natural, inherent, subconscious experience all native speakers undertake as they pick up their own language. The child has an inborn capacity for language acquisition. This psycholinguistic acquisition experience is universal and occurs in both first and foreign language develeopment.

Language learning, on the other hand, is not communicative. It is the result of direct instruction in the rules of language. And it certainly is not an age-appropriate activity for your young learners. In language learning, students have conscious knowledge of the new language and can talk about that knowledge. They can fill in the blanks on a grammar page. Research has shown, however, that knowing grammar rules does not necessarily result in good speaking or writing. A student who has memorized the rules of the language may be able to succeed on a standardized language test but may not be able to speak or write correctly.

So, the acquisition refers to the subconscious absorbtion of general principles of grammar of communication using the second or foreign language. Without experience acquisition cannot occur.
The amount of language the child is exposed is enormous in every minute of his life. In foreign language learning (F.L.) situation the exposure is very few hours a week. Thus, F.L. learning is a conscious knowledge of the rules governing the foreign language. In F.L. learning, learning involves a very different psycholinguistic experience. Learning a foreign language requires the students to study and to intellectually understand the grammar rules of the foreign language.


Acquisition
Learning
implicit, subconscious
explicit, conscious
informal situations
formal situations
uses grammatical 'feel'
uses grammatical rules
depends on attitude
depends on aptitude
stable order of acquisition
simple to complex order of learning

wtorek, 14 lutego 2012

Notowanie postępów w nauce

Obiecałem w jednym z poprzednich postów, że pokażę, jak pracuję z tabelką, która pozwala mi notować postępy w nauce języków obcych.

Odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie, czy warto notować swoje postępy w nauce. Myślę, że dobrym argumentem "za" jest blog Mon cours de français. Nie mam wątpliwości, że zmusza on do systematycznej pracy nad językiem. Pozwala też zawsze zobaczyć, jak dużo udało nam się już zrobić.

Wróćmy teraz do tabelki. Po pierwsze, muszę wspomnieć, że ten pomysł nie jest mój. Zaczerpnąłem go ze strony Foreign Language Expertise prowadzonej przez Alexandra Arguellesa. Ściągnąłem jego projekt i dostosowałem do swoich potrzeb.

Przyjrzyjmy się raz jeszcze moim wynikom ze stycznia br.


Budowa tabelki
Tabelka wykonana jest w Excelu i zawiera bardzo proste formuły. Na samej górze zanotowany jest okres nauki (dla każdego miesiąca mam osobną tabelkę, po roku połączę dane w jedną zbiorczą tabelę). Potem mamy kolejne czynności związane z nauką: scriptorium (czyli pisanie; dokładniejsze wyjaśnienia patrz na stronie Alexandra Arguellesa), słuchanie, czytanie, analiza (czyli gramatyka) i nauka ogólna. Kolejne kategorie są jedynie podsumowaniem tych poprzednich. Dalej wpisałem sobie wszystkie jezyki, z którymi aktualnie pracuję, a na koniec dałem zbiorcze podsumowanie.
Pod tabelką znajdują się jeszcze dwa wykresy, choć mogłoby ich być dużo więcej.

Jak pracuję z tabelką?
Po pierwsze, każdego dnia nauki aktualizuję datę w polu G1, co jest ważne, bo do tego pola odwołuje się wiele formuł. Dalej wszystko jest proste: zapisuję ile minut miałem kontakt z danym językiem. Czytałem "Wojnę i pokój" w oryginale przez 20 minut - dodaję 20 do pola D7. Słuchałem audiobooka po czesku przez 53 minuty - i plus 53 dopisuję do C9. I tak dalej, i tak dalej.

Ważną dla mnie jest kolumna H, w której widzę ile minut dziennie poświęciłem już nauce danego języka. Graficznie jest to przedstawione również na pierwszym wykresie. Dzięki temu widzę, który język jest zaniedbany i mogę mu później poświęcić więcej czasu. Drugi wykres dotyczy procentowego udziału poszczególnych czynności. Jak widać, w styczniu nic nie pisałem, bardzo mało zajmowałem się też czystą gramatyką (choć jej elementy poznawałem też w czasie ogólnej nauki).

Czy notuję wszystko dokładnie?
Tu muszę przyzać, że początkowo notowałem nie ilość minut poświęconych językowi, tylko ilość godzin. Było to problematyczne, bo jak na przykład miałem zanotować 17 minut? Dlatego tamte zapisy były niedokładne, a przedstawione wyniki zostały przerobione z godzin na minuty. W lutym notuję już wszystko bardziej precyzyjnie.

Czy trzeba wszystko notować tak dokładnie?
Nie, nie trzeba. Ja czuję taką potrzebę, by móc dokładnie kontrolować ilość czasu poświęcanego nauce. Jest to jeden z elementów, który ma mnie motywować i, jak na razie w lutym, to działa. Pomaga zobaczyć, że każda chwila poświęcona na naukę (na przykład słuchanie podcastów w drodze do pracy/szkoły) w sumie może złożyć się w naprawdę dużą ilość pożytecznie spędzonego czasu. Taką tabelkę można sobie oczywiście modyfikować wedle potrzeb.

Nie zawsze, rzecz jasna, ma się taką tabelkę pod ręką, cząstkowe wyniki notuję sobie więc w podręcznym notesiku i nanoszę, kiedy tylko mam czas.

Podsumowanie
Mam nadzieję, że przedstawiony tu sposób pomoże komuś. Może zmotywuje, a może przekona do systematyczności. Będę bardzo wdzięczny za komentarze i inne podobne pomysły.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 18

Dziś krótko, bo czasu mam niedużo. Jeden z najlepszych blogów dotyczących nauczania języków. Tym razem taki, specjalizujący się w nauczaniu języka rosyjskiego:


Autorka bloga jest zawodową nauczycielką języka rosyjskiego, zna też kilka języków. Oferuje ciekawe materiały do nauki języka, a także lekcje przez Skype.

Na stronie znajdziemy sporo ciekawych materiałów pomocnych przy nauce języka naszych wschodnich sąsiadów.


Zalety?
+ ciekawe materiały przygotowane przez profesjonalistkę

Wady?
- spory chaos na blogu
- blog prowadzony głównie po angielsku (i trochę po rosyjsku)

wtorek, 7 lutego 2012

Podsumowanie postanowień - styczeń 2012

Obiecałem dzielić się postępami w realizowaniu postanowień noworocznych. Oto moje podsumowanie stycznia.

Na początek tabelka, która pomaga mi zapisywać moje postępy w pracy nad językami. W jednym z następnych postów powiem dokładniej, jak z nią pracuję.

Teraz bardziej szczegółowy opis. Na czerwono porażki, na pomarańczowo zadania w toku (albo jakoś tam idzie), na zielono sukcesy (czyli nauka regularna i dobrze idzie).

I Nauka języków obcych
1. Praca nad znanymi mi już językami:
a) rosyjskiChcę regularnie czytać rosyjską prasę (w Internecie), mam też zamiar przeczytać następujące książki w oryginale: Война и мир (jedna z niewielu lektur, które na studiach czytałem po polsku), utwory Astafiewa: „Последний поклон”, „Пастух и пастушка”, „Царь-рыба”, Старая лошадь, „Васюткино озеро”, „Захарка”, oprócz tego wracam też do Dostojewskiego („Преступление и наказание”) i do opowiadań różnych autorów. Oprócz tego wykorzystam świetny pomysł Karola zawarty w jego poście i będę co jakiś czas dodawać wpisy po rosyjsku,
b) ukraiński – tu przyda mi się stały kontakt, czyli również czytanie prasy, chcę też oglądać filmy, przynajmniej jeden w miesiącu,
c) angielski – chciałbym popracować nad gramatyką (z podręcznikami „Advanced Language Practice” Vince’a i „Advanced Grammar in Use” Hewingsa). Filmy i seriale oglądam regularnie, więc to pozostaje. Prasę i literaturę specjalistyczną czytam regularnie. Jeśli znajdę czas, przeczytam jakąś normalną książkę lub dwie.

2. Nauka innych języków:
Tu najpierw chcę zaznaczyć, że może biorę na siebie dużo, ale wierzę, że mi się uda. Kolejność języków przypadkowa. Nie będę się też ograniczał do podanych sposobów uczenia się. W opisie jest plan minumum, który chcę zrealizować.
a) niemiecki – to niejako konieczność, bo zauważam, że bardzo mi brakuje znajomości tego języka. Nieraz mi go brakuje, gdy chcę coś robić, a poza tym to świetna podstawa do innych języków germańskich. Chcę popracować jak najwięcej z „Teach Yourself Beginner's German” i z podręcznikiem „Studio d A1” - pracuję jednak regularnie z wieloma innymi źródłami,
b) czeski – język zyskujący coraz większą popularność, również wśród blogerów, który coraz bardziej mi się podoba. Chcę metodą L-R zapoznać się ze wszystkimi tomami przygód Harry’ego Pottera, oprócz tego chcę popracować z podręcznikami „Chcete mluvit česky?” (a dokładniej z jego rosyjską wersją „Хотите говорить по-чешски?”) i „Communicative Czech (Elementary Czech)”, której autorkami są Ivana Rešková i Magdalena Pintarová, głównie po to, by poznać słówka niewystępujące w Harrym Potterze i by usystematyzować gramatykę,
c) węgierski – chcę powtórzyć wszystko to, czego nauczyłem się na studiach i powoli we własnym zakresie przebijać się przez podręcznik. Na uczelni zrobiłbym go pewnie w pół roku, ja chcę mu poświęcić 12 miesięcy,
d) szwedzki – zacząłem się z nim zapoznawać. Nie znalazłem w nim może nic wyjątkowego, ale spodobał mi się na tyle, by zagościć na dłużej. Moim celem jest „przerobienie” podręcznika „Szwedzki – Szybki start” z serii SuperMemo. Ma mnie on doprowadzić do poziomu A1, który mnie w pełni satysfakcjonuje, i nauczyć ok. 1500 podstawowych słów i wyrażeń,
e) esperanto – język prosty i niezwykle przydatny, bo dzięki niemu nie tylko można się porozumieć z ludźmi z całego świata, ale też podłapać mnóstwo słownictwa przydatnego przy nauce innych języków. Będę korzystał z podręczników Ĉu vi parolas esperante?” Andrzeja Pettyna i „1000 słów języka Esperanto” Edmuna i Jana Fethke, do tego, by jak najwięcej się osłuchać, chcę zapoznawać się z piosenkami i innymi nagraniami w tym języku; korzystam jednak intensywnie z platformy Lernu.net opisanej przeze mnie w poście,
f) francuski – chcę porządnie przerobić „Teach Yourself Beginner’s French”, Zajmę się nim jednak dopiero w drugiej połowie roku, jednak rozłożenie na 6 miesięcy powinno i tak być dość efektywne,
g) jakiś język orientalny – zastanawiam się nad jednym z trójcy koreański / japoński / chiński, z największym nastawieniem na dwa pierwsze. Z japońskim jestem bardzo osłuchany, koreański przyciąga mnie nowym alfabetem i kursem opisywanym przeze mnie we wcześniejszym poście. Korzystam z podręcznika metodą Assimil.

3. Inne rzeczy związane z językami.
a) alfabety – chcę nauczyć się kilku nowych alfabetów i przypomnieć sobie stare. Cyrylica stała się już moją drugą naturą, chcę szybko przypomnieć sobie alfabet hebrajski, grecki, dewanagari i tybetańskie krzaczki, opanować ten używany w arabskim, perskim i urdu, a także koreański i tajski; pracuję za to intensywnie nad japońską kaną,
b) językoznawstwo – chciałbym poszerzyć swoją wiedzę dotyczącą językoznawstwa. Może sięgnę jeszcze raz do wspominanego przeze mnie podręcznika pod red. prof. Bańczerowskiego, może znajdę coś innego; czytuję jednak artykuły językoznawcze i strony interentowe dot. jęzkoznawstwa,
c) wstrzemięźliwość – może to być punkt najtrudniejszy. Postaram się nie zaczynać nauki innych języków, chyba że sytuacja by mnie to tego brutalnie zmusiła. Przed powiększaniem językowej biblioteczki zapewne nie uda mi się powstrzymać. Postaram się jej rozrost ograniczać jedynie do pozycji, z których mógłbym korzystać przy realizacji założeń z punktów 1 a-c i 2 a-g.

II Inne postanowienia.
1. Zamierzam nadal pracować nad lepszym wykorzystywaniem czasu. Czyli trochę pracy, nauki, odpoczynku, spotkań z ludźmi, przydadzą się także okresy bezczynności. Ważne, żeby tego ostatniego nie było więcej niż pracy czy nauki :).
2. Chcę popracować nad kondycją. Codzienna gimnastyka jako obowiązek, co najmniej raz w tygodniu wizyta na basenie, siłowni lub bieg (jak da radę to nawet 3-4 razy, ale jeden raz obowiązkowo).
3. Pamiętanie o regularnym oddawaniu krwi. Planuję cztery wizyty w centrum krwiodawstwa.
4. Prowadzenie tego bloga i drugiego bloga o Borysie Akuninie i jego twórczości. Będę się starał, by jakość obu była jak najwyższa.
5. Ciągłe dbanie o rozwój w każdej możliwej dziedzinie. Nie jest to może zapis precyzyjny, ale dokładne rozpisanie zajęłoby mi pewnie z pół roku :).

Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem ze stycznia szczególnie zadowolony. Nauce języków poświęcałem średnio jedynie dwie godziny dziennie, wliczając w to bierne słuchanie. Kompletnie zawiodłem na linii dbania o kondycję. Postaram się, żeby następnym razem było lepiej, by jak najmniej elementów było na czerwono.

By tak się stało, opracowałem nowe sposoby motywacji, o których wspomnę w jednym z następnych postów.

niedziela, 5 lutego 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 17

Witam w kolejną mroźną niedzielę. Pogoda niezbyt zachęca do długich spacerów, jest więc więcej czasu do nauki języków :)

Staram się ostatnio pracować jak najwięcej. Również, zgodnie z postanowieniami noworocznymi, nad japońskim. Do tego celu wykorzystuję książkę Język japoński z serii Assimil - łatwo i przyjemnie.

Seria podręczników Assimil jest chyba jednym z najbardziej znanych i szeroko komentowanych zestawów do nauki języków obcych. Ja zajmę się opisem jednej z posiadanych przeze mnie książek, służącej do nauki języka japońskiego. Będę się opierał na wydaniu z 2009 roku.

Najpierw ogólnie o metodzie (opis od wydawcy):

Seria przeznaczona dla wszystkich osób pragnących nauczyć się języków obcych w sposób przystępny i przyjemny.
Metoda ASSiMiL gwarantuje nabycie umiejętności porozumiewania się w języku obcym już po pięciu miesiącach nauki, pod warunkiem systematycznej pracy.

Nauka języków odbywa się w dwóch etapach:
- faza pasywna (lekcje 1-50): słuchanie, próba zrozumienia wypowiedzi ustnej, powtarzanie, porównywanie tekstu z tłumaczeniem i studiowanie zamieszczonych uwag;
- faza aktywna (od 50 lekcji): tłumaczenie na język obcy materiału zawartego w pierwszych pięćdziesięciu lekcjach, utrwalenie wiadomości oraz zastosowanie zdobytej wiedzy do samodzielnego układania zdań i rozwijania sprawności mówienia.

Kursy do nauki języków obcych ASSiMiL to:
 - sprawdzona skuteczność;
 - od 50 do 150 kompleksowych lekcji (w zależności od tytułu);
 - zabawne dialogi wzięte z życia codziennego;
 - bogate, różnorodne słownictwo;
 - nagrania doskonałej jakości, dostosowane do rytmu postępów w nauce i przygotowane przez profesjonalnych lektorów;
 - gramatyka niezbędna do skutecznego posługiwania się językiem obcym;
 - komentarze i wyjaśnienia ułatwiające naukę;
 - ćwiczenia umożliwiające utrwalenie poznanych struktur oraz pozwalające ocenić postępy w nauce.

Teraz coś ode mnie:

Na początek kupiełem tylko jeden z dwóch dostępnych tomów, ten, w której znajdują się lekce z fazy pasywnej. Jest ich tu 49. Poprzedzone są obszernym Wstępem, w którym pokrótce omówione są wymowa (spółgłosek i samogłosek japońskich), traskrypcja, zarys gramatyki (charakterystyka rzeczowników, czasowników, przymiotników; szyk zdania, partykuły) oraz pismo. Znajdziemy tam też sugestie dotyczące sposobu nauki. Ja jednak trochę je modyfikuję :)

Wszystkie lekcje w książce mają podobny układ: z lewej strony tekst dialogu zapisany po japońsku (kanji + kana + transkrypcja) po prawej tekst polski (z dosłownym tłumaczeniem poszczególnych elementów wypowiedzi po japońsku). Na dole strony znajdują się komentarze (gramatyczne, ortograficzne). Po każdej lekcji znajdują się ćwiczenia (proste w fazie pasywnej: przetłumacz na polski proste zdania i wstaw brakujące słowo). Ciekawym ozdobnikiem są śmieszne rysunki z podpisami wyłącznie po japońsku, wykorzystujące zdania z dialogu z lekcji.

W pierwszych kilku lekcjach zastosowana jest nawet podwójna transkrypcja: powszechnie znana Hepburna i uproszczona polska. Do transkrypcji Hepburna jestem przyzwyczajony, nie do końca jednak podoba mi się to, że zapisane w ten sposób słowa są podzielone na sylaby. Wolałbym, żeby były podzielone tylko na słowa, choć rozumiem, że osobom, które nigdy nie miały z językiem kontaktu mógłby to być problem.

Dialogi zawierają od 7 do 14 zdań. Występujące zjawiska gramatyczne wyjaśniane są stopniowo. Co siódma lekcja jest lekcją powtórkową, gdzie wszystkie te wiadomości są zbierane, systematyzowane, uzupełniane. Lekcje są ciekawe, dialogi autentyczne, łatwe do zapamiętania.

Ważne jest, by pamiętać, że z podręczników Assimila trzeba korzystać nieco inaczej, niż z innych. Sposób nauki sugerowany przez twórców metody jest gerenaralnie dobry, w przypadku języka japońskiego zdecydowałem się jednak na małą modyfikację. Autorzy sugerują, by jak najwięcej słuchać nagrań dołączonych do podręcznika (dostępne wersje z CD lub nagraniami w formacie mp3), powtarzać zdania na głos i wykonywać ćwiczenia. Ja do tego dokładam jeszcze pisanie. Chcę się bowiem jak najszybciej nauczyć japońskich sylabariuszy (hiragany i katakany, które, nota bene, podane są na końcu podręcznika, są jednak odwrotnie podpisane). Przepisuję więc teksty dialogów (kiedy już praktycznie znam je na pamięć) i próbuję odczytywać bez pomocy transkrypcji. Przy pierwszych lekcjach nie było to trudne ze względu na to, że wszystko pamiętałem, potem już coraz lepiej rozpoznawałem znaczki :)

Jeśli kogoś interesuje język japoński - polecam tę książkę. Warto wziąc sobie do serca dwie uwagi autorów: należy uczyć się systematycznie, a gramtyką nie przejmować - trudno ją opanować od razu, z czasem jednak wszystko robi się coraz jaśniejsze.

Zalety?
+ ciekawa metoda
+ dużo objaśnień gramatycznych
+ krótkie, łatwe do przyswojenia lekcje

Wady?
- małe błędy (może jest ich więcej - specjaliści musieliby się wypowiedzieć)
- podzielenie trnskrypcji na sylaby
- mała ilość ćwiczeń (co wynika jednak z metody)