sobota, 22 grudnia 2012

Wszystkiego najlepszego!


 
Z okazji zbliżającego się Bożego Narodzenia, życzę wszystkim radosnych chwil w rodzinnej atmosferze. 

wtorek, 1 maja 2012

Czas mija

Przychodzi pierwszy dzień maja i cała Polska, i nie tylko, świętuje moje urodziny. Jak miło :) To już 26 raz, kiedy tak się dzieje, choć teraz jakoś ludzie chyba już coraz mniej się cieszą :)

Cały zeszły tydzień spędziłem w delegacji do krajów nadbałtyckich. Udało mi się spędzić trochę czasu wsłuchując się w brzmienie estońskiego, łotewskiego i litewskiego. Trudno mi na razie stwierdzić, których z nich podobał mi się najbardziej.

Zaskoczony byłem jednak faktem, że estońska policjantka, która zatrzymała nas do rutynowej kontroli (a była to pani dobrze po 40), zobaczywszy, że jesteśmy z Polski, zapytała nas, czy chcemy rozmawiać po angielsku czy po rosyjsku. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie podobnej sytuacji w Polsce.

W czasie wizyty w tych krajach obiecywałem ludziom, że kiedy spotkamy się następnym razem, będę w stanie choć trochę porozmawiać z nimi w ich językach. Materiały do nauki mam generalnie zgromadzone, czekam tylko aż mi przyślą jeden podręcznik do litewskiego i zaczynam naukę.

Życzę wszystkim udanego długiego weekendu!

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Nowy wpis, czyli dlaczego dopiero teraz...

Dawno się tu nie pojawiałem, prawda? Nic złego się nie stało, wręcz przeciwnie. Udało mi się znaleźć pracę, na etat, do tego łączę ją z drugą i z korepetycjami, więc czasu mam naprawdę mało. Stąd właśnie brak wpisów, za co przepraszam wszystkich, którzy czekają na nowe wiadomości.

Zdobycie pracy wymusiło też na mnie, niestety, zmianę planów językowych. Musiałem zrezygnować z kontaktu z tyloma językami.

W pracy wykorzystuję aktywnie angielski i rosyjski, od czasu do czasu ukraiński. Teoretycznie może mi się przydać niemiecki, więc tego nie odpuszczam, staram się też mieć kontakt z esperanto, szwedzkim i czeskim, choćby w minimalnym stopniu.

Zaczynam się też jednak poważnie zastanawiać nad nauką języków litewskiego i łotewskiego, gdyż mam Litwinami i Łotyszami spory kontakt. Z Łotyszami najczęściej rozmawiam po rosyjsku, Litwini często mówią po angielsku. Chciałbym jednak choć trochę poznać litewski, by móc chociaż kogoś pozdrowić czy choć trochę odnaleźć się na litewskich stronach, które odwiedzam. Na razie bowiem korzystam z tłumacza online. Tłumaczy dobrze, ale ja jednak chciałbym tak jakoś sam :)

Liczę, że jednak od czasu do czasu uda mi się tu, mimo wszystko, zajrzeć i coś skrobnąć. Może jakieś wrażenia z nauki litewskiego :)

Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnej Wielkiej Nocy.

niedziela, 4 marca 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 21

Dzisiejsze Niedzielne dzielenie będzie nieco inne. Otrzymałem bowiem ostatnio prośby o polecenie książek/podręczników do nauki rosyjskiego i ukraińskiego. Dziś zajmę się tymi pierwszymi.

Przy nauce języka rosyjskiego korzystałem z kilku podręczników, zarówno jako uczeń jak i nauczyciel. Były to głównie podręczniki szkolne i tak się do nich przyzwyczaiłem, że korzystam z nich cały czas i dokładam tylko swoje materiały.

Zaczynałem swoją naukę od podręcznika „Русский язык по-новому” (wyd. Rea) w gimnazjum, w liceum pracowałem z „Как дела” (wyd. WSzPWN), potem były jeszcze „Новые встречи” (wyd. WSiP), a obecnie najbardziej lubię pracować z podręcznikiem „Вот и мы” (wyd. Wydawnictwo Szkolne PWN).
Wszystkie wymienione książki to podręczniki szkolne, przeznaczone do pracy w klasie. Wiąże się to z brakiem klucza do zadań. Przez to dość trudno wykorzystywać je jako samouczki, nie jest to jednak niemożliwe.
Osobiście poleciłbym łączenie „Новые встречи” oraz „Вот и мы”, jeśli mamy możliwość skonsultowania pewnych rzeczy z kimś znającym język.

czwartek, 1 marca 2012

Podsumowanie postanowień - luty 2012

Luty już za nami - pora na podsumowanie. Post wygląda podobnie do tego podsumowującego styczeń - wziąłem tekst postanowień i pozaznaczałem sukcesy i porażki oraz dodałem komentarze. Podsumowanie na samym końcu.


Na początek znów tabelka:



Teraz bardziej szczegółowy opis. Na czerwono porażki, na pomarańczowo zadania w toku (albo jakoś tam idzie), na zielono sukcesy (czyli nauka regularna i dobrze idzie). Kursywą zaznaczone są komentarze dot. danego miesiąca.

niedziela, 26 lutego 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 20

Uczę się niemieckiego. Od podstaw. A jako że lubię korzystać w czasie nauki z różnych źródeł, stale wyszukuję ciekawych materiałów.

Ostatnio przez przypadek natrafiłem na stronę, która będzie bardzo przydatna za jakiś czas (na razie muszę osiągnąć choćby poziom A1 :-) ).

Na stronie Slow German znalazłem ciekawe i trochę nietypowe podcasty. Wszystkie są bardzo ładnie i powoli czytane, co ułatwia zrozumienie. Ja, słuchając jedynie tekstu o ogrodach zoologicznych, byłem w stanie wyłapać pojedyncze znajome słówka i nawet ogólnie zrozumieć o co chodzi. Dla części osób będzie to wada, gdyż nie pozwala na zaznajomienie z naturalną prędkością, z jaką mówią użytkownicy tego języka. Od tego są jednak inne serwisy :)

Ze względu na marną znajomość niemieckiego trudno mi się wypowiedzieć na temat tej strony dokładniej. Mogę jedynie dodać, że czytany tekst jest dostępny na stronie, można go też ściągnąć w formacie PDF.

Brakuje mi tak jednak tłumaczeń trudniejszych słów na inne języki. Wiadomo, można poszukać w słowniku, ale jednak to nie to samo. Powtórzę jednak, ta strona będzie dobra dla ludzi mających już jakieś podstawy.

Zalety?
+ ciekawe tematy podcastów
+ tempo czytania dobre dla początkujących

Wady?
- strona tylko po niemiecku
- brak tłumaczeń trudniejszych słówek

piątek, 24 lutego 2012

Wybór języka obcego - nieco inaczej

Pisałem już o tym, jak można wybrać język obcy, gdy nie wiemy, na co się zdecydować. Można też spojrzeć na tę kwestię z innej strony. Można też to kryterium włączyć do podanego wcześniej sposobu.

Co jakiś czas przeprowadzone są badania dotyczące wpływu znajomości języków obcych na nasze zarobki.

Na przykład, według badań na temat wynagrodzeń z 2009 roku przeprowadzonych przez Sedlak & Sedlak, osoby biegle posługujące się jednym językiem obcym mogły liczyć na 3 800zł, natomiast pracownicy, mogący się pochwalić aż 4 językami zarabiali średnio 7 200zł. Statystyki wskazują również język cieszący się największą popularnością w przełożeniu na przychody – największe zarobki otrzymywali fachowcy w języku francuskim. Jak wypadł w zestawieniu, niewątpliwie najchętniej wybierany w Polsce, język angielski?

Angielskojęzyczni pracownicy mieli przeważnie wypłaty na poziomie 4 700zł. Dla porównania, osoby znające włoski zarabiały 4 050zł, a rosyjski – 3 825zł. Ogólnopolskie badanie wynagrodzeń wykazało także istotną tendencję w przypadku bardziej egzotycznych języków. Ekspertów, posługujących się mniej powszechnymi językami jest znacznie mniej na rynku pracy, co przekłada się na wysokość ich przychodów. Dla przykładu, pracownik znający język chiński może spodziewać się zarobków na poziomie 8 000zł, a w przypadku języka arabskiego jest to ok. 6 750zł. 

Popatrzmy jeszcze na wykresy:


Jak widać, znajomość języków obcych może pomóc zwiększyć zarobki. Wiadomo, że wiele zależy od miejsca pracy i innych czynników. Z pewnością jednak podobne informacje mogą motywować do nauki.

niedziela, 19 lutego 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 19

Ostatnio dość intensywnie pracuję nad esperanto. Język prosty i całkiem przyjemny, człowiek cały czas zmotywowany, bo robi postępy. Mam kilka podręczników, korzystam ze strony Lernu.net, brakowało mi jednak jeszcze czegoś - słów powiązanych tematycznie.

Rozwiązanie mojego problemu znalazłem na stronie Esperanto en dek lecionoj (Esperanto w dziesięciu lekcjach).

Autorem jest Paweł Wimmer, który pisze: "Witryna jest sieciowym, rozszerzonym odpowiednikiem podręcznika pod tym samym tytułem, który opublikowałem w lipcu 2009 roku". Jest to dość obszerny kurs, możemy z niego korzystać online, lub ściągnąć (w kilku dostępnych formatach).

Cytat ze strony:
"Podręcznik zawiera następujące części:

  • zasadniczy kurs języka zawierający 10 lekcji i towarzyszące pierwszym czterem lekcjom nagrania umieszczone w Internecie,
  • krótkie czytanki pochodzące z wydanej przed stu laty książki „Unua Legolibro”, które opatrzyłem pomocniczymi słowniczkami,
  • lista zwrotów przydatnych w kontaktach internetowych, zwłaszcza w korespondencji elektronicznej i na forach esperanckich,
  • objaśnienie ćwiczeń słownikowych przygotowanych przeze mnie do bezpłatnego programu jMemorize,
  • opisy kilku przydatnych programów,
  • kilka przykładowych słowniczków tematycznych rozszerzających słownictwo,
  • słowniczek terminów komputerowych,
  • lista przydatnych adresów internetowych."
Wszystkie elementy kursu są niezwykle ciekawe:
Zasadniczy kurs wprowadza stopniowo słownictwo i gramatykę. Ciekawym dodatkiem w wersji online są wbudowane fiszki (dla tych, którzy, tak jak ja, lubią je) i nagrania dźwiękowe.
Krótkie czytanki są świetnym wprowadzeniem do dłuższych tekstów.
Przydatne zwroty oraz słowniczki tematyczne i lista krajów pozwalają usystematyzować i poszerzyć wiedzę z danej dziedziny. Szczególnie przydatne są zwroty: możemy znaleźć kilka sposobów na przedstawienie się, wyrażenie opinii, zaprzeczenie, wyrażenie zdziwienia itd.
Słowniczek komputerowy zainteresuje tych, którzy chcą w detalach rozmawiać o serwerach, analogowych apletach czy asymetrycznej synchronizacji asemblera :)

Na stronie znajduje się też "tekst podręcznika Gerda malaperis! autorstwa Claude'a Pirona, który autor udostępnił publiczności internetowej, zrzekając się wszelkich praw.
Podręcznik składa się z 25 rozdziałów. Pytania, noty i ĉwiczenia do każdego rozdziału opracował Edmund Grimley Evans, który także zrzekł się praw autorskich. Jako podrozdziały umieszczone są teksty z publikacji Claude'a Pirona, Lasu min paroli plu!". Nie korzystałem jednak jeszcze z niego, więc nie będę się na ten temat wypowiadać.

Zalety?
+ świetny, bogaty kurs esperanto
+ mnóstwo dodatków
+ dobre słowniczki

Wady?
- nic mi nie przychodzi do głowy :)

czwartek, 16 lutego 2012

Language acquisition vs language learning

There is an important distinction made by linguists between language acquisition and language learning.

Children acquire language through a subconscious process during which they are unaware of grammatical rules. So, acquisition is the natural, inherent, subconscious experience all native speakers undertake as they pick up their own language. The child has an inborn capacity for language acquisition. This psycholinguistic acquisition experience is universal and occurs in both first and foreign language develeopment.

Language learning, on the other hand, is not communicative. It is the result of direct instruction in the rules of language. And it certainly is not an age-appropriate activity for your young learners. In language learning, students have conscious knowledge of the new language and can talk about that knowledge. They can fill in the blanks on a grammar page. Research has shown, however, that knowing grammar rules does not necessarily result in good speaking or writing. A student who has memorized the rules of the language may be able to succeed on a standardized language test but may not be able to speak or write correctly.

So, the acquisition refers to the subconscious absorbtion of general principles of grammar of communication using the second or foreign language. Without experience acquisition cannot occur.
The amount of language the child is exposed is enormous in every minute of his life. In foreign language learning (F.L.) situation the exposure is very few hours a week. Thus, F.L. learning is a conscious knowledge of the rules governing the foreign language. In F.L. learning, learning involves a very different psycholinguistic experience. Learning a foreign language requires the students to study and to intellectually understand the grammar rules of the foreign language.


Acquisition
Learning
implicit, subconscious
explicit, conscious
informal situations
formal situations
uses grammatical 'feel'
uses grammatical rules
depends on attitude
depends on aptitude
stable order of acquisition
simple to complex order of learning

wtorek, 14 lutego 2012

Notowanie postępów w nauce

Obiecałem w jednym z poprzednich postów, że pokażę, jak pracuję z tabelką, która pozwala mi notować postępy w nauce języków obcych.

Odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie, czy warto notować swoje postępy w nauce. Myślę, że dobrym argumentem "za" jest blog Mon cours de français. Nie mam wątpliwości, że zmusza on do systematycznej pracy nad językiem. Pozwala też zawsze zobaczyć, jak dużo udało nam się już zrobić.

Wróćmy teraz do tabelki. Po pierwsze, muszę wspomnieć, że ten pomysł nie jest mój. Zaczerpnąłem go ze strony Foreign Language Expertise prowadzonej przez Alexandra Arguellesa. Ściągnąłem jego projekt i dostosowałem do swoich potrzeb.

Przyjrzyjmy się raz jeszcze moim wynikom ze stycznia br.


Budowa tabelki
Tabelka wykonana jest w Excelu i zawiera bardzo proste formuły. Na samej górze zanotowany jest okres nauki (dla każdego miesiąca mam osobną tabelkę, po roku połączę dane w jedną zbiorczą tabelę). Potem mamy kolejne czynności związane z nauką: scriptorium (czyli pisanie; dokładniejsze wyjaśnienia patrz na stronie Alexandra Arguellesa), słuchanie, czytanie, analiza (czyli gramatyka) i nauka ogólna. Kolejne kategorie są jedynie podsumowaniem tych poprzednich. Dalej wpisałem sobie wszystkie jezyki, z którymi aktualnie pracuję, a na koniec dałem zbiorcze podsumowanie.
Pod tabelką znajdują się jeszcze dwa wykresy, choć mogłoby ich być dużo więcej.

Jak pracuję z tabelką?
Po pierwsze, każdego dnia nauki aktualizuję datę w polu G1, co jest ważne, bo do tego pola odwołuje się wiele formuł. Dalej wszystko jest proste: zapisuję ile minut miałem kontakt z danym językiem. Czytałem "Wojnę i pokój" w oryginale przez 20 minut - dodaję 20 do pola D7. Słuchałem audiobooka po czesku przez 53 minuty - i plus 53 dopisuję do C9. I tak dalej, i tak dalej.

Ważną dla mnie jest kolumna H, w której widzę ile minut dziennie poświęciłem już nauce danego języka. Graficznie jest to przedstawione również na pierwszym wykresie. Dzięki temu widzę, który język jest zaniedbany i mogę mu później poświęcić więcej czasu. Drugi wykres dotyczy procentowego udziału poszczególnych czynności. Jak widać, w styczniu nic nie pisałem, bardzo mało zajmowałem się też czystą gramatyką (choć jej elementy poznawałem też w czasie ogólnej nauki).

Czy notuję wszystko dokładnie?
Tu muszę przyzać, że początkowo notowałem nie ilość minut poświęconych językowi, tylko ilość godzin. Było to problematyczne, bo jak na przykład miałem zanotować 17 minut? Dlatego tamte zapisy były niedokładne, a przedstawione wyniki zostały przerobione z godzin na minuty. W lutym notuję już wszystko bardziej precyzyjnie.

Czy trzeba wszystko notować tak dokładnie?
Nie, nie trzeba. Ja czuję taką potrzebę, by móc dokładnie kontrolować ilość czasu poświęcanego nauce. Jest to jeden z elementów, który ma mnie motywować i, jak na razie w lutym, to działa. Pomaga zobaczyć, że każda chwila poświęcona na naukę (na przykład słuchanie podcastów w drodze do pracy/szkoły) w sumie może złożyć się w naprawdę dużą ilość pożytecznie spędzonego czasu. Taką tabelkę można sobie oczywiście modyfikować wedle potrzeb.

Nie zawsze, rzecz jasna, ma się taką tabelkę pod ręką, cząstkowe wyniki notuję sobie więc w podręcznym notesiku i nanoszę, kiedy tylko mam czas.

Podsumowanie
Mam nadzieję, że przedstawiony tu sposób pomoże komuś. Może zmotywuje, a może przekona do systematyczności. Będę bardzo wdzięczny za komentarze i inne podobne pomysły.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 18

Dziś krótko, bo czasu mam niedużo. Jeden z najlepszych blogów dotyczących nauczania języków. Tym razem taki, specjalizujący się w nauczaniu języka rosyjskiego:


Autorka bloga jest zawodową nauczycielką języka rosyjskiego, zna też kilka języków. Oferuje ciekawe materiały do nauki języka, a także lekcje przez Skype.

Na stronie znajdziemy sporo ciekawych materiałów pomocnych przy nauce języka naszych wschodnich sąsiadów.


Zalety?
+ ciekawe materiały przygotowane przez profesjonalistkę

Wady?
- spory chaos na blogu
- blog prowadzony głównie po angielsku (i trochę po rosyjsku)

wtorek, 7 lutego 2012

Podsumowanie postanowień - styczeń 2012

Obiecałem dzielić się postępami w realizowaniu postanowień noworocznych. Oto moje podsumowanie stycznia.

Na początek tabelka, która pomaga mi zapisywać moje postępy w pracy nad językami. W jednym z następnych postów powiem dokładniej, jak z nią pracuję.

Teraz bardziej szczegółowy opis. Na czerwono porażki, na pomarańczowo zadania w toku (albo jakoś tam idzie), na zielono sukcesy (czyli nauka regularna i dobrze idzie).

I Nauka języków obcych
1. Praca nad znanymi mi już językami:
a) rosyjskiChcę regularnie czytać rosyjską prasę (w Internecie), mam też zamiar przeczytać następujące książki w oryginale: Война и мир (jedna z niewielu lektur, które na studiach czytałem po polsku), utwory Astafiewa: „Последний поклон”, „Пастух и пастушка”, „Царь-рыба”, Старая лошадь, „Васюткино озеро”, „Захарка”, oprócz tego wracam też do Dostojewskiego („Преступление и наказание”) i do opowiadań różnych autorów. Oprócz tego wykorzystam świetny pomysł Karola zawarty w jego poście i będę co jakiś czas dodawać wpisy po rosyjsku,
b) ukraiński – tu przyda mi się stały kontakt, czyli również czytanie prasy, chcę też oglądać filmy, przynajmniej jeden w miesiącu,
c) angielski – chciałbym popracować nad gramatyką (z podręcznikami „Advanced Language Practice” Vince’a i „Advanced Grammar in Use” Hewingsa). Filmy i seriale oglądam regularnie, więc to pozostaje. Prasę i literaturę specjalistyczną czytam regularnie. Jeśli znajdę czas, przeczytam jakąś normalną książkę lub dwie.

2. Nauka innych języków:
Tu najpierw chcę zaznaczyć, że może biorę na siebie dużo, ale wierzę, że mi się uda. Kolejność języków przypadkowa. Nie będę się też ograniczał do podanych sposobów uczenia się. W opisie jest plan minumum, który chcę zrealizować.
a) niemiecki – to niejako konieczność, bo zauważam, że bardzo mi brakuje znajomości tego języka. Nieraz mi go brakuje, gdy chcę coś robić, a poza tym to świetna podstawa do innych języków germańskich. Chcę popracować jak najwięcej z „Teach Yourself Beginner's German” i z podręcznikiem „Studio d A1” - pracuję jednak regularnie z wieloma innymi źródłami,
b) czeski – język zyskujący coraz większą popularność, również wśród blogerów, który coraz bardziej mi się podoba. Chcę metodą L-R zapoznać się ze wszystkimi tomami przygód Harry’ego Pottera, oprócz tego chcę popracować z podręcznikami „Chcete mluvit česky?” (a dokładniej z jego rosyjską wersją „Хотите говорить по-чешски?”) i „Communicative Czech (Elementary Czech)”, której autorkami są Ivana Rešková i Magdalena Pintarová, głównie po to, by poznać słówka niewystępujące w Harrym Potterze i by usystematyzować gramatykę,
c) węgierski – chcę powtórzyć wszystko to, czego nauczyłem się na studiach i powoli we własnym zakresie przebijać się przez podręcznik. Na uczelni zrobiłbym go pewnie w pół roku, ja chcę mu poświęcić 12 miesięcy,
d) szwedzki – zacząłem się z nim zapoznawać. Nie znalazłem w nim może nic wyjątkowego, ale spodobał mi się na tyle, by zagościć na dłużej. Moim celem jest „przerobienie” podręcznika „Szwedzki – Szybki start” z serii SuperMemo. Ma mnie on doprowadzić do poziomu A1, który mnie w pełni satysfakcjonuje, i nauczyć ok. 1500 podstawowych słów i wyrażeń,
e) esperanto – język prosty i niezwykle przydatny, bo dzięki niemu nie tylko można się porozumieć z ludźmi z całego świata, ale też podłapać mnóstwo słownictwa przydatnego przy nauce innych języków. Będę korzystał z podręczników Ĉu vi parolas esperante?” Andrzeja Pettyna i „1000 słów języka Esperanto” Edmuna i Jana Fethke, do tego, by jak najwięcej się osłuchać, chcę zapoznawać się z piosenkami i innymi nagraniami w tym języku; korzystam jednak intensywnie z platformy Lernu.net opisanej przeze mnie w poście,
f) francuski – chcę porządnie przerobić „Teach Yourself Beginner’s French”, Zajmę się nim jednak dopiero w drugiej połowie roku, jednak rozłożenie na 6 miesięcy powinno i tak być dość efektywne,
g) jakiś język orientalny – zastanawiam się nad jednym z trójcy koreański / japoński / chiński, z największym nastawieniem na dwa pierwsze. Z japońskim jestem bardzo osłuchany, koreański przyciąga mnie nowym alfabetem i kursem opisywanym przeze mnie we wcześniejszym poście. Korzystam z podręcznika metodą Assimil.

3. Inne rzeczy związane z językami.
a) alfabety – chcę nauczyć się kilku nowych alfabetów i przypomnieć sobie stare. Cyrylica stała się już moją drugą naturą, chcę szybko przypomnieć sobie alfabet hebrajski, grecki, dewanagari i tybetańskie krzaczki, opanować ten używany w arabskim, perskim i urdu, a także koreański i tajski; pracuję za to intensywnie nad japońską kaną,
b) językoznawstwo – chciałbym poszerzyć swoją wiedzę dotyczącą językoznawstwa. Może sięgnę jeszcze raz do wspominanego przeze mnie podręcznika pod red. prof. Bańczerowskiego, może znajdę coś innego; czytuję jednak artykuły językoznawcze i strony interentowe dot. jęzkoznawstwa,
c) wstrzemięźliwość – może to być punkt najtrudniejszy. Postaram się nie zaczynać nauki innych języków, chyba że sytuacja by mnie to tego brutalnie zmusiła. Przed powiększaniem językowej biblioteczki zapewne nie uda mi się powstrzymać. Postaram się jej rozrost ograniczać jedynie do pozycji, z których mógłbym korzystać przy realizacji założeń z punktów 1 a-c i 2 a-g.

II Inne postanowienia.
1. Zamierzam nadal pracować nad lepszym wykorzystywaniem czasu. Czyli trochę pracy, nauki, odpoczynku, spotkań z ludźmi, przydadzą się także okresy bezczynności. Ważne, żeby tego ostatniego nie było więcej niż pracy czy nauki :).
2. Chcę popracować nad kondycją. Codzienna gimnastyka jako obowiązek, co najmniej raz w tygodniu wizyta na basenie, siłowni lub bieg (jak da radę to nawet 3-4 razy, ale jeden raz obowiązkowo).
3. Pamiętanie o regularnym oddawaniu krwi. Planuję cztery wizyty w centrum krwiodawstwa.
4. Prowadzenie tego bloga i drugiego bloga o Borysie Akuninie i jego twórczości. Będę się starał, by jakość obu była jak najwyższa.
5. Ciągłe dbanie o rozwój w każdej możliwej dziedzinie. Nie jest to może zapis precyzyjny, ale dokładne rozpisanie zajęłoby mi pewnie z pół roku :).

Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem ze stycznia szczególnie zadowolony. Nauce języków poświęcałem średnio jedynie dwie godziny dziennie, wliczając w to bierne słuchanie. Kompletnie zawiodłem na linii dbania o kondycję. Postaram się, żeby następnym razem było lepiej, by jak najmniej elementów było na czerwono.

By tak się stało, opracowałem nowe sposoby motywacji, o których wspomnę w jednym z następnych postów.

niedziela, 5 lutego 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 17

Witam w kolejną mroźną niedzielę. Pogoda niezbyt zachęca do długich spacerów, jest więc więcej czasu do nauki języków :)

Staram się ostatnio pracować jak najwięcej. Również, zgodnie z postanowieniami noworocznymi, nad japońskim. Do tego celu wykorzystuję książkę Język japoński z serii Assimil - łatwo i przyjemnie.

Seria podręczników Assimil jest chyba jednym z najbardziej znanych i szeroko komentowanych zestawów do nauki języków obcych. Ja zajmę się opisem jednej z posiadanych przeze mnie książek, służącej do nauki języka japońskiego. Będę się opierał na wydaniu z 2009 roku.

Najpierw ogólnie o metodzie (opis od wydawcy):

Seria przeznaczona dla wszystkich osób pragnących nauczyć się języków obcych w sposób przystępny i przyjemny.
Metoda ASSiMiL gwarantuje nabycie umiejętności porozumiewania się w języku obcym już po pięciu miesiącach nauki, pod warunkiem systematycznej pracy.

Nauka języków odbywa się w dwóch etapach:
- faza pasywna (lekcje 1-50): słuchanie, próba zrozumienia wypowiedzi ustnej, powtarzanie, porównywanie tekstu z tłumaczeniem i studiowanie zamieszczonych uwag;
- faza aktywna (od 50 lekcji): tłumaczenie na język obcy materiału zawartego w pierwszych pięćdziesięciu lekcjach, utrwalenie wiadomości oraz zastosowanie zdobytej wiedzy do samodzielnego układania zdań i rozwijania sprawności mówienia.

Kursy do nauki języków obcych ASSiMiL to:
 - sprawdzona skuteczność;
 - od 50 do 150 kompleksowych lekcji (w zależności od tytułu);
 - zabawne dialogi wzięte z życia codziennego;
 - bogate, różnorodne słownictwo;
 - nagrania doskonałej jakości, dostosowane do rytmu postępów w nauce i przygotowane przez profesjonalnych lektorów;
 - gramatyka niezbędna do skutecznego posługiwania się językiem obcym;
 - komentarze i wyjaśnienia ułatwiające naukę;
 - ćwiczenia umożliwiające utrwalenie poznanych struktur oraz pozwalające ocenić postępy w nauce.

Teraz coś ode mnie:

Na początek kupiełem tylko jeden z dwóch dostępnych tomów, ten, w której znajdują się lekce z fazy pasywnej. Jest ich tu 49. Poprzedzone są obszernym Wstępem, w którym pokrótce omówione są wymowa (spółgłosek i samogłosek japońskich), traskrypcja, zarys gramatyki (charakterystyka rzeczowników, czasowników, przymiotników; szyk zdania, partykuły) oraz pismo. Znajdziemy tam też sugestie dotyczące sposobu nauki. Ja jednak trochę je modyfikuję :)

Wszystkie lekcje w książce mają podobny układ: z lewej strony tekst dialogu zapisany po japońsku (kanji + kana + transkrypcja) po prawej tekst polski (z dosłownym tłumaczeniem poszczególnych elementów wypowiedzi po japońsku). Na dole strony znajdują się komentarze (gramatyczne, ortograficzne). Po każdej lekcji znajdują się ćwiczenia (proste w fazie pasywnej: przetłumacz na polski proste zdania i wstaw brakujące słowo). Ciekawym ozdobnikiem są śmieszne rysunki z podpisami wyłącznie po japońsku, wykorzystujące zdania z dialogu z lekcji.

W pierwszych kilku lekcjach zastosowana jest nawet podwójna transkrypcja: powszechnie znana Hepburna i uproszczona polska. Do transkrypcji Hepburna jestem przyzwyczajony, nie do końca jednak podoba mi się to, że zapisane w ten sposób słowa są podzielone na sylaby. Wolałbym, żeby były podzielone tylko na słowa, choć rozumiem, że osobom, które nigdy nie miały z językiem kontaktu mógłby to być problem.

Dialogi zawierają od 7 do 14 zdań. Występujące zjawiska gramatyczne wyjaśniane są stopniowo. Co siódma lekcja jest lekcją powtórkową, gdzie wszystkie te wiadomości są zbierane, systematyzowane, uzupełniane. Lekcje są ciekawe, dialogi autentyczne, łatwe do zapamiętania.

Ważne jest, by pamiętać, że z podręczników Assimila trzeba korzystać nieco inaczej, niż z innych. Sposób nauki sugerowany przez twórców metody jest gerenaralnie dobry, w przypadku języka japońskiego zdecydowałem się jednak na małą modyfikację. Autorzy sugerują, by jak najwięcej słuchać nagrań dołączonych do podręcznika (dostępne wersje z CD lub nagraniami w formacie mp3), powtarzać zdania na głos i wykonywać ćwiczenia. Ja do tego dokładam jeszcze pisanie. Chcę się bowiem jak najszybciej nauczyć japońskich sylabariuszy (hiragany i katakany, które, nota bene, podane są na końcu podręcznika, są jednak odwrotnie podpisane). Przepisuję więc teksty dialogów (kiedy już praktycznie znam je na pamięć) i próbuję odczytywać bez pomocy transkrypcji. Przy pierwszych lekcjach nie było to trudne ze względu na to, że wszystko pamiętałem, potem już coraz lepiej rozpoznawałem znaczki :)

Jeśli kogoś interesuje język japoński - polecam tę książkę. Warto wziąc sobie do serca dwie uwagi autorów: należy uczyć się systematycznie, a gramtyką nie przejmować - trudno ją opanować od razu, z czasem jednak wszystko robi się coraz jaśniejsze.

Zalety?
+ ciekawa metoda
+ dużo objaśnień gramatycznych
+ krótkie, łatwe do przyswojenia lekcje

Wady?
- małe błędy (może jest ich więcej - specjaliści musieliby się wypowiedzieć)
- podzielenie trnskrypcji na sylaby
- mała ilość ćwiczeń (co wynika jednak z metody)

niedziela, 29 stycznia 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 16

Raija prosiła w komentarzu pod wpisem o postanowieniach o recenzję kursu z serii Szybki start od SuperMemo.

Prośba ta zostanie spełniona tylko częściowo. Dlaczego? Dlatego, że sam tylko częściowo z niej korzystam. Ale po kolei.





Na początek kilka danych od producenta.

Zawartość pakietu:
  • Podręcznik zawierający prezentację 40 praktycznych tematów, dialogi i teksty, słownictwo, wyrażenia oraz zestawy ćwiczeń,
  • Audiokurs w formacie MP3 na płycie CD-ROM,
  • Aplikacja do odsłuchiwania nagrań z książki na iPhone’a i smartfony z systemem Android.
Podręcznik
  • Treści w podręczniku ułożone są w 40 rozdziałach,
  • Każdy rozdział zawiera dialog lub tekst, słówka do zapamiętania, liczne ćwiczenia, objaśnienia, ciekawostki kulturowe oraz mapy myśli, umożliwiające graficzne podsumowanie nowych wiadomości,
  • Na końcu książki umieszczono tłumaczenia dialogów i tekstów na język polski, a także klucz do ćwiczeń i słowniczek polsko-szwedzki i szwedzko-polski,
  • Kurs prezentuje ok. 1500 podstawowych słów i wyrażeń oraz 400 zdań, niezbędnych w codziennej komunikacji na podstawowe tematy,
  • Przy każdym rozdziale wydrukowano kody obrazkowe, umożliwiające słuchanie nagrań tekstów z książki przy pomocy darmowej aplikacji na iPhone’a i smartfony wyposażone w system Android.
Audiokurs
  • Ponad 8 godzin nagrań w formacie MP3 wszystkich dialogów i tekstów z podręcznika,
  • Nauka i utrwalanie słówek, zdań i wyrażeń szwedzkich,
  • Nagrania wykonane przez lektorów szwedzkich.
GRATIS - uzupełniający kurs online
  • Darmowe 2 miesiące nauki z kursem zawierającym metodę SuperMemo „Szwedzki – Szybki start” na platformie supermemo.net, który treścią odpowiada podręcznikowi.


Teraz coś ode mnie

Ja do książki zajrzałem tylko na chwilę, nie będę się nią więc zajmować. Nie korzystałem też na razie z audiokursu. Zacząłem, może trochę nietypowo, od kursu online. Zawiera on mniej więcej to samo, co podręcznik.

Nauka za pomocą kursu online wygląda w ten sposób, iż prezentowany jest dialog (możemy go przeczytać, odsłuchać lub zobaczyć tłumaczenie [całych dialogów]), następnie są prezentowane zdania lub słowa, które mamy zapamiętać. Po prezentacji następują ćwiczenia (dopasować zdanie/słowo szwedzkie do polskich tłumaczeń) i zaczynają się powtórki.

Na ekranie pojawia nam się polskie słowo/zdanie, my zaś mamy sobie przypomnieć, jak to będzie po szwedzku. Nie mamy niczego wpisywać, możemy jedynie w myśli lub na kartce spróbować odtworzyć pisownię (która, swoją drogą, jest dziwaczna na samym początku :)). Potem widzimy i słyszymy poprawną odpowiedź. Zaznaczamy teraz, jak dobrze udało nam się zapamiętać - źle/w ogóle (czerwona buźka), prawie dobrze (żółta mordka), dobrze (zielona buźka). Od naszego wyboru zależy, kiedy dane pytanie pojawi się po raz kolejny. Widzimy więc, że nauka opiera się na krzywej zapominania (tu określanej jako metoda SuperMemo), wykorzystywanej w wielu programach (jak np. Anki).

Na stronie możemy sobie ustawić, ile nowego materiału ma być prezentowane każdego dnia. Jest tu jednak pewien problem, bo nieraz "jedna jednostka" to jedno słowo, a nieraz 6-7 zdań, nie warto więc ustawiać tu zbyt dużej wartości. Na szczęście też w każdym momencie nauki możemy zakończyć przedstawianie nowego materiału i przerzucić sobie resztę na dzień następny.

Czy taka nauka jest skuteczna? To chyba najważniejsze pytanie. Powiem jak to jest ze mną. Każdego dnia poświęcam nauce tym sposobem ok. 5-10 minut. To niedużo. Postępy jednak widzę. Kurs jest skonstruowany może trochę dziwnie, bo nieraz najpierw musimy się uczyć długich zdań, gramatycznie bardzo odmiennych od języka polskiego, a dopiero później tych słów pojedynczo. Na początku uznawałem to za wadę, teraz jednak sądzę, że to ułatwia naukę.

Nieraz zdarzają mi się dni, że zapomnę zrobić powtórki (każdego bowiem dnia zaczynamy od powtórek wyznaczonych przez program [ja mam ich teraz ok. 30-50 dziennie], a potem przechodzimy do nowego słownictwa i nowej powtórki [słowa, których nie znaliśmy w czasie pierwszej powtórki plus nowe słowa]). Zauważam jednak wtedy, że mimo wszystko dużo pamiętam. Nawet takie zdania, o których myślałem, że nie będę w stanie ich zapamiętać.

Zalety?
+ skuteczność nauki
+ zmuszanie do regularności
+ cena (kurs online kosztuje 50 zł za 6 miesięcy)
+ ciekawe tematy
+ dobra propozycja jako uzupełnienie innego kursu

Wady?
- mała różnorodność ćwiczeń
- nieco dziwna konstrukcja kursu
- nieraz powolne działanie
- nierówne rozłożenie "pojedynczych jednostek"

niedziela, 22 stycznia 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 15

W czasie nauki języków obcych, niezależnie od poziomu zaawansowania, często zmuszeni jesteśmy do korzystania ze słownika. Na rynku dostępnych jest wiele różnych, postaram się od czasu do czasu i o nich napisać.

Na pierwszy ogień pójdzie słownik dosyć nietypowy, bo obrazkowy. Istnieje cała seria takich słowników wydana przez PONS. Ja dysponuję rosyjsko-polskim (tudzież polsko-rosyjskim). Oprócz tego są jeszcze angielski, niemiecki, francuski, hiszpański i włoski.

Słownik zawiera ponad 10 000 haseł w 17 rozdziałach głównych i 600 obszarach tematycznych. Można znaleźć tu tłumaczenie, którego na próżno szukać gdzie indziej, gdyż rysunki są bardzo szczegółowe. Często zdarza się, że kiedy wertuję słownik, napotykam na nazwy, które nawet po polsku nic mi nie mówią. Słownik obrazkowy to więc dobre rozwiązanie, jeśli nie zna się polskiej nazwy danego przedmiotu, a trzeba znaleźć jego odpowiednik w języku obcym. Dzięki szczegółowym ilustracjom istnieją spore szanse na zapamiętanie polskiego tłumaczenia. 300 stron w pełnym kolorze dostarcza materiał ciekawy nawet dla tych, którzy sporadycznie posługują się językiem obcym.

Zalety?
+ duża ilość słownictwa
+ dobra jakość wykonania
+ słownictwo pogrupowane tematycznie
+ cena nie odstrasza (ok. 40 zł)

Wady?
- brak akcentów nad rosyjskimi słowami

Ciekawostki - o różnych językach w różnych językach

Интересные факты о языках

Какой язык самый сложный?
Это, конечно, непросто определить. Некоторые считают, что языки аборигенов. Так, язык североамериканских индейцев чиппева отличается обилием глагольных форм. Здесь их насчитывается около 12 тысяч. А другое племя — хайда — использует 70 префиксов. Сложным также считается один из государственных языков Дагестана — табасаранский язык. Он примечателен своей падежной системой: имена имеют около 48 различных падежей, в том числе около 40 местных. Сложный язык у эскимосов, они используют 63 формы настоящего времени.

Какая буква самая древняя?
Это буква «О». Впервые она появилась в финикийском алфавите около 1300г. до н.э. и с тех пор ничуть не изменилась. Сегодня буква «о» входит в 65 алфавитов мира.

Какой звук самый распространенный? А какой — самый редкий?
Ни один язык не обходится без гласного «а» (если я не ошибаюсь). Это самый распространенный звук. Самый редкий — это чешский звук «ржщ». Чешским детям он дается нелегко — «ржщ» они усваивают последним.

Какое слово самое емкое?
Слово «mamihlapinatapai». На фуэгийском диалекте испанского языка, на котором говорят в южной Аргентине и Чили, оно означает «смотреть друг на друга в надежде, что один из двух предложит выполнить то, чего хотят обе стороны, не расположенные это делать».

Какая аббревиатура самая длинная?
Аббревиатура кооперативной компании, осуществляющей денежные операции в Западной Малайзии — «SKOMKHPHKJCDPWB». Произносить ее слишком сложно и неудобно. Поэтому у этой аббревиатуры есть своя аббревиатура — SKOMK.

В русском языке есть свой интересный экземпляр. Как известно, в СССР очень любили аббревиатуры. Апогей этой любви — НИ​ИОМТ​ПЛА​БО​ПАРМ​БЕТ​ЖЕЛ​БЕТ​РАБ​СБОР​МО​НИ​МОН​КОН​ОТ​ДТЕХ​СТРО​МОНТ, что расшифровывается как научно-исследовательская лаборатория операций по армированию бетона и железобетонных работ по сооружению сборно-монолитных и монолитных конструкций отдела технологии строительно-монтажного управления Академии строительства и архитектуры СССР. Ужас :)

Секрет победы
Чем короче слова, тем больше вероятности выиграть сражение. К такому выводу пришли ученые-лингвисты из США, проанализировав опыт боевых действий на Окинаве во время Второй Мировой Войны. По их словам, американцы побеждали чаще чем японцы, поскольку на английском приказы отдаются быстрее нежели на японском. Ученые подсчитали, что в английском языке приказ об открытии огня содержит в среднем 5,5 символов, а в японском — 11. В русском языке таких символов 7,5. Однако во время опасных ситуаций приказы часто отдаются с использованием ненормативной лексики, что сокращает количество символов до 3.

Племя, которое не любит считать
В амазонских джунглях живет племя собирателей и охотников пираха (Pirahã), язык которого содержит только три слова для обозначения чисел — «один», «два» и «много». Причем «один» и «два» у пираха являются фактически одним и тем же слогом, различающимся лишь повышением или понижением интонации, что запутывает еще больше. Однако это еще не все сложности. Первое слово (то есть «один») может иногда употребляться в значении «примерно один», «мало», а слово «два» может означать на самом деле «не много». Точные числа не существуют в языке племени просто потому, что в них нет никакой надобности. Пираха имеют малоразвитую социальную структуру. Деньги они тоже не считают, валюту заменяет натуральный обмен. В связи с этим язык пираха ограничен только 10 согласными и гласными.


The longest words in different languages

Hungarian
Megszentségteleníthetetlenségeskedéseitekért, with 44 letters is officially the longest word in the Hungarian language and means something like "for your [plural] continued behaviour as if you could not be desecrated". It is already morphed, since Hungarian is an agglutinative language. For this reason, it is possible to create words such as összetettszóhosszúságvilágrekorddöntéskényszerneurózistünetegyüttes-megnyilvánulásfejleszthetőségvizsgálatszervezésellenőrzésiügyosztály-létszámleépítésellenesakciócsoporttagságiigazolványmegújításikérelem-elutasítóhatározatgyűjteményértékesítőnagyvállalatátalakításutó-finanszírozáspályázatelbírálóalapítványkuratóriumelnökhelyettesellenes-merényletkivizsgálóbizottságiüléselnapolásindítványbenyújtásiforma-nyomtatványkitöltögetésellenőrizhetőség-próba, which is 447 characters long and refers to a committee and its cognizance. Of course in reality, such a committee could not exist; in addition, it contradicts the Hungarian ortography.
The longest dictionary form word is the non-morphed form of the longest word in use, megszentségteleníthetetlen, with 25 characters, and means "cannot be desecrated".
Another word that does not contradict with the Hungarian ortography: legeslegtöredezettségmentesíthetetlenebbeskedéseitekért can be translated to something like "because of your highest unfragmentationability factor".

Welsh
Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch, a railway station on the island of Anglesey in Wales, is the longest place name in the Welsh language. At 51 letters in the Welsh alphabet, the name can be translated as "St Mary's church in the hollow of the white hazel near to the rapid whirlpool and the church of St Tysilio of the red cave". However, it was artificially contrived in the 1860s as a publicity stunt, to give the station the longest name of any railway station in the United Kingdom.

Estonian
Estonian has many long words; one of the more notable ones, at 24 characters, is kuulilennuteetunneliluuk, meaning "the hatch a bullet flies out of when exiting a tunnel". It is notable as it is also a palindrome, meaning it can be read from both ends.
One other long word is uusaastaöövastuvõtuhommikuidüll at 31 characters, denoting an ideallistic morning after the new year. It can be used in a sentence such as Maalilist jõuluööeelootusaega ja illuminaarses aoõhetuses uusaastaöövastuvõtuhommikuidülli to say "merry Christmas and a happy new year".

English
The longest technical word in English is the scientific name for the protein titin, at 189,819 letters. Titin is the largest known polypeptide in the human body, composed of 34,350 amino acids. Though lexicographers regard generic names of chemical compounds as verbal formulae rather than English words, for its sheer length it is often included in longest-word lists.
The 45-letter word pneumonoultramicroscopicsilicovolcanoconiosis is the longest English word that appears in a major dictionary. Originally coined to become a candidate for the longest word in English, the term eventually developed some independent use in medicine. It is referred to as "P45" by researchers.
Supercalifragilisticexpialidocious, at 34 letters, is a long English word that became famous after inclusion in a song sung by Julie Andrews and Dick Van Dyke in the Mary Poppins 1964 film.
Antidisestablishmentarianism, at 28 letters, is the longest non-coined, non-technical English word. It refers to a 19th century political movement that opposed the disestablishment of the Church of England as the state church of England.
Floccinaucinihilipilification, at 29 letters (and meaning the act of estimating something as being worth so little as to be practically valueless, or the habit of doing so), is the longest non-technical, coined word in the English language.

Цікаве про мови

Різниці між мовами
На підставі статті В. Радчука в ж. "Мовознавство", №2-3, 2002 ми можемо дізнатися, що польська й українська мови розбігаються на 30% лексики (так само як і французька та італійська мови), російська й болгарська – на 27%, українська й російська – на 38%. Відстані між деякими іншими мовами такі: іспанська і португальська – 25%, німецька і голландська – 25%, чеська і польська – 26%, сербська і болгарська – 26%, іспанська й італійська – 33%. Розбіжність між болгарською і македонською мовами – в межах 10%. Між сербською і хорватською, між данською і норвезькою – дo 5%. Словацька відрізняється від чеської на 15% лексичного складу. Дистанція між українським і білоруським лексиконами – 16%. Не більшу віддаль відчує кожен, коли опановує норвезьку і шведську мови: вчити варто зразу обидві разом із данською.

Найдовший алфавіт
Найдовший алфавіт у світі - камбоджійський. У ньому 74 літери.

Яку кількість слів знає носій мови?
Від 12 000 до 20 000. Залежно від рівня освіти, досвіду і т. д.

sobota, 21 stycznia 2012

Teatr jako metoda nauki języka

Kiedyś w internecie natrafiłem na ogłoszenie, w którym reklamowany był nietypowy kurs nauki języka francuskiego. Była to Scena Moliera, która działała w Poznaniu.
Pozwolę sobie zamieścić kilka informacji, bo pomysł wydaje się ciekawy (fragmenty ze strony Ezoteryczny Poznań):

  • Szkoła stosuje metodę, jaką jest nauczanie języka poprzez techniki teatralne. Cały tok nauczania polega na nauczeniu się i wystawienie u języku francuskim sztuki teatralnej.
  • Podczas przygotowań do wystawienia sztuki uczniowie uczą się gramatyki, słownictwa, fonetyki oraz rozwijają umiejętności aktorskie i improwizacyjne.
  • Celem szkoły jest nauczenia języka oraz szerzenie kultury francuskiej, a w szczególności jej części związanej z teatrem. Zwieńczeniem roku akademickiego jest wystawienie sztuki przed publicznością.
  • Uczniowie pracują w grupach 4 osobowych. Nauka w tak małej grupie daje bardzo duże możliwości rozwoju jednostkowego i grupowego sprawiając, że uczniowie bardzo dużo mówią i rozwijają tą najważniejszą kompetencję jaką jest komunikowanie się w języku obcym.
  • Zajęcia odbywają się w mini salce teatralno-dydaktycznej. Trwają 120 min. Połowa zajęć poświęcona jest pracy dydaktycznej, nauce słówek, gramatyki, fonetyki, a druga oparta jest na pracy nad sztuka teatralną, jej inscenizacji. Oczywiście przez całe zajęcia mówi się po francusku.

Nie chcę robić tu reklamy szkole. Bardziej interesuje mnie sama technika. Pamiętam, że kiedy zaczynałem studiować ukraiński, uczyliśmy się na pamięć wielu piosenek. Graliśmy też właśnie przedstawienia po ukraińsku. Nie były one bardzo długie, pozwalały za to dobrze osłuchać się z tekstem, tak że większość z nas umiało nie tylko swoje kwestie ale i teksty innych aktorów. Wiele linijek, sporo ciekawych wyrażeń pamiętam do dziś.

Ciekawą ideą byłoby stworzenie szkoły językowej opartej na tej metodzie. Można by wtedy wystawiać krótkie sztuki, skecze, piosenki w wielu językach. Ech... rozmarzyłem się :)

piątek, 20 stycznia 2012

Małe przemyślenia

W nowym roku ruch na blogach nie jest jakiś wielki. To dobrze, bo to oznacza, że wszyscy skupiają się na nauce języków tudzież na realizacji innych postanowień. Tak przynajmniej jest w moim przypadku. Może nie wszystko idzie idealnie zgodnie z planem, ale źle też nie jest.

Jak tylko skończy się miesiąc, zdam raport z postępów. Wcześniej jednak opublikuję post, w którym pokażę moje sposoby na kontrolowanie postępów w nauce.

Obiecałem też od czasu do czasu napisać coś po rosyjsku. Proszę bardzo:

Я заметил, что, на самом деле, чем больше языков человек знает, тем легче выучить следующий. Как я уже где-то писал, мне не так трудно запомнить некоторые шведские слова зная английский и несколько немецких слов. То же самое с эсперанто - я всё время узнаю знакомые слова из разных языков. Правда, они часто международные, но всё-таки это помогает. Я надеюсь, что в будущем эсперанто поможет мне, когда я буду учить другие языки.

Miłej pracy!

niedziela, 15 stycznia 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 14

Dziś polecę znalezioną niedawno stronę z podcastami, które pomagają w nauce języka rosyjskiego.
Podcasty bywają różne. Są takie, w których zawartość uczonego języka wynosi mniej niż 20%. Jest to zrozumiałe, kiedy zaczynamy naukę. Nie jest to jednak dobre, kiedy znamy już język całkiem nieźle. Na podanej stronie znajdziemy lepszy wariant podcastów. Całe kilku(nasto)minutowe audycje są w całości po rosyjsku.

W chwili obecnej na stronie znajdziemy ok. 120 podcastów, a wśród tematów na przykład: flirtowanie, picie, restauracja, sport, święta, zwiedzanie, zakupy i wiele, wiele innych.

Zalety?
+ podcasty po rosyjsku
+ ciekawe tematy
+ dołączone PDF

Wady?
- w PDF tłumaczenie tylko na angielski/francuski (starsze odcinki tylko na angielski)
- tylko dla osób znających już dobrze podstawy języka

niedziela, 8 stycznia 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 13

Jako że jednym z postanowień noworocznych jest nauka języka niemieckiego, starałem się znaleźć dużo ciekawych materiałów. W czasie poszukiwań udało mi się natrafić na kilka ciekawych źródeł.

Od początku roku systematycznie pracuję na razie tylko z jednym takim źródłem. Nie będzie to moje jedyne źródło, na razie jednak będzie podstawowe, bo dobrze mi się z nim pracuje. Cóż to takiego?
Pomyślałem sobie, że niezależnie od tego ile zapłacę za pomoce naukowe, oszczędzę w stosunku do tego, co musiałbym zapłacić za kurs. Kiedy doszedłem do takiego wniosku, kupiłem dwie ciekawe książki i jeden program, który będę właśnie opisywał.

Program Profesor Klaus Intensywny kurs przygotowany przez wydawnictwo Edgard nie jest może tani (dobrze ponad 100 zł), ma jednak sporo zalet.

W opisie na stronie producenta znajdziemy następujące informacje (w nawiasie moje komentarze):
- intensywny trening wszystkich umiejętności językowych,
- 32 obszerne lekcje podzielone tematycznie (zaczyna się od najprostszych rzeczy - przywitania, opis człowieka, opowiadanie o domu, pracy itp.; pod koniec są tematy bardziej złożone - nowe technologie, finanse, państwo i polityka, rozwój osobisty itd.).
- filmy, animacje, interaktywne dialogi, ćwiczenia i testy sprawdzające (wszystko to rzeczywiście można znaleźć; animacje są ciekawe),
- 5000 nagrań profesjonalnych lektorów,
- skuteczna nauka 4500 słów i zwrotów (jak dla mnie, nauka rzeczywiście jest skuteczna; szczegóły poniżej),
- przystępnie objaśniona gramatyka z przykładami i ćwiczeniami,
- nauka pisania tekstów (m.in. list formalny, e-mail),
- udźwiękowione wszystkie słówka i dialogi,
- opcja drukowania fiszek ze słówkami,
- system śledzenia postępów w nauce,
- indywidualne konta użytkowników (czyli z jednego programu może korzystać kilkoro domowników),
- przyjazny interfejs i prosta obsługa.

Czy jest to program, który może pomóc w nauce? Krótko mówiąc: tak. Jak działa? Jest to, generalnie rzecz biorąc, kurs nastawiony na intensywną naukę słownictwa. Dostajemy zestaw słówek (dotyczących jednego tematu, np. wyglądu zewnętrznego). Możemy zobaczyć, jak się dane słówko pisze, co oznacza, możemy też posłuchać wymowy. W następnym etapie widzimy i słyszymy słówko po niemiecku i musimy wybrać pasujące tłumaczenie (1 z 4). Trzeci etap to zapis po niemiecku słowa lub wyrażenia, które słyszymy. Ostatni etap jest najciekawszy i zarazem najtrudniejszy. Musimy bowiem podane po polsku słowo przetłumaczyć na niemiecki i zapisać je.

Do każdego z etapów (zadań) możemy podchodzić wielokrotnie. Możemy też obserwować nasze postępy, to jest zobaczyć ile procent dobrych odpowiedzi dostaliśmy za każdy etap. Możemy w każdym momencie wrócić do zadania i poprawić je, by w końcu dojść do wymarzonych 100%. Możecie mi wierzyć, że jak wiele razy się pomylicie, to w końcu zapamiętacie że mówi się der Bart.

Bardzo podobają mi się zadania tego typu, że mam wybrać odpowiedź, czy usłyszana informacja jest prawdziwa czy fałszywa. Mogę nie rozumieć wszystkich słów z danej wypowiedzi, nie ma to jednak znaczenia, liczy się bowiem to, że umiem odnaleźć to, co potrzebne.

Teoretycznie po ukończeniu 32 lekcji (czy też działów), powinienem osiągnąć poziom B2. Nie wiem, czy jest to możliwe, wierzę jednak, że jeśli połączę ten kurs z innymi, uda mi się choć zbliżyć do takiego poziomu. Na razie jednak przestaję się obawiać, że nie zdołam opanować rodzajników :).

Pisałem, że nauka jest nastawiona głównie na słówka, znajdziemy też jednak w kursie dłuższe teksty. Są też testy, informacje gramatyczne, gry językowe. W programie jest też coś tkaiego jak trener wymowy, nie zawsze jednak działa on tak, jak bym sobie tego życzył.

Do kursu była też dołączona książka Niemiecki w ćwiczeniach. W swoim czasie też się za nią zabiorę.

Zalety?
+ 32 obszerne i ciekawe lekcje + 10 testów
+ 5500 nagrań
+ książka – 200 dodatkowych ćwiczeń
+ program zmusza do wielokrotnego zapoznawania się ze słowami, co pozwala łatwiej je zapamiętywać

Wady?
- cena
- przydałyby się nieraz obszerniejsze wyjaśnienia gramatyczne (choćby dla chętnych)

środa, 4 stycznia 2012

Jaki język obcy wybrać?

Obiecałem napisać takiego posta już dawno temu - oto i jest. Nie jest to jednak ów długi post, który też od dawna obiecuję i który nadal jest w fazie udoskonalania. Pisałem już o tym, co zrobić, jeśli musimy się zdecydować na nasz pierwszy język obcy. A co zrobić z drugim i kolejnymi?

To pytanie zadaje sobie wiele osób, a odpowiedź wcale nie jest trudna, wystarczy się zastanowić. Można skorzystać na przykład z takiego sposobu – pomyśl sobie:

1. Czy muszę (bardzo chcę) się nauczyć jakiegoś konkretnego języka?

Może w pracy dobrze byłoby znać francuski, bo firma ma sporo kontaktów z Francją. A może chłopak/dziewczyna mówi po norwesku i chciałoby się choć trochę nauczyć, a nie tylko po angielsku.

Jeśli tu nam do głowy przyjdzie coś konkretnego, to najczęściej mamy już problem z głowy. Gorzej, gdy mamy na myśli dwa lub więcej języków, a czasu i energii wystarczy na jeden. Wtedy przechodzimy do punktu 2.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Niedzielne dzielenie, odc. 12

Witam w nowym roku! Jak się czujecie - starsi, mądrzejsi? Ja się czuję wspaniale i jestem pełen zapału do nauki.

Często chodzę po księgarniach w poszukiwaniu ciekawych materiałów pomocniczych do nauki. Już dawno temu wpadło mi w oko coś bardzo ciekawego, a niedawno się w to coś zaopatrzyłem.

Przygody Sherlocka Holmesa... z angielskim! to wydana przez wydawnictwo TELBIT książka, będąca podręcznikiem do samodzielnej nauki języka angielskiego. Jest to jednak podręcznik inny niż wszystkie, a działa na zasadzie, którą uwielbiam - czytamy ciekawą książkę.

Książka opracowana jest na podstawie oryginalnego tekstu The Adventures of Sherlock Holmes. Jest w niej opisanych 12 przygód, a jest ona podzielona na 24 części. Każda z nich składa się z tekstu, na marginesie którego najtrudniejsze słowa są przetłumaczone na język polski. Po fragmencie znajdziemy też różne objaśnienia (w tym kulturowe), jest test wyboru na rozumienie tekstu, omawiane są pewne struktury gramatyczne występujące we fragmencie. Na końcu znajdziemy ćwiczenia, na przykład: połącz wyrazy z definicjami, przekształć zdania itp. i krzyżówkę, w której musimy przetłumaczyć trudniejsze słowa z marginesów na angielski. Potem możemy się zabierać za kolejny fragment. Na końcu podręcznika znajdują się klucze do zadań.

Książka ma pomóc osobom na średnio zaawansowanym i zaawansowanym poziomie w nauce, szczególnie w przygotowaniu do egzaminów (FCE, CAE, CPE, TOEFL).

Wydawnictwo przygotowało na razie cztery takie książki. Oprócz tu opisywanej są jeszcze dostępne: Wojna światów... z angielskim!, Przygody Hucka Finna... z angielskim!, Trzech panów w łódce... z angielskim! Te książki przeglądałem jedynie pobieżnie i zauważyłem, nie pamiętam jednak w której, że czasem słowa na marginesie nie były tłumaczone na polski, tylko były wyjaśniane za pomocą innych słów angielskich.

Zalety?
+ połączenie przyjemnego z pożytecznym
+ słowniczki do każdej lekcji
+ jesteśmy zmuszani do wielokrotnego wykorzystywania nowo poznanych słów, co ułatwia zapamiętanie
+ różnorodne ćwiczenia
+ ciekawy kontekst kulturowy

Wady?
- nie jest to do końca wada: wybór leksyki do słowniczków jest dobry, choć w zależności od zaawansowania może wydawać się, że jesto go za dużo lub za mało